Nie można pisać o muzyce


Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że muzyka nie jest do opisywania, tylko do słuchania. Tylko i wyłącznie. Samo zauważenie, że ta piosenka mi się podoba, jest jej scharakteryzowaniem, bo skoro tak uznałam, to znaczy, że mogę ją też określić przymiotnikami. Wspaniała. Świetna. Interesująca. Wzruszająca. Czy to ma w ogóle jakiś sens?


Pewien youtuber powiedział zdanie, które zmusiło mnie do przemyśleń. Mianowicie mówiąc o blogach i ich tematyce, wspomniał o tych muzycznych kończąc tym, że o muzyce się nie pisze, tylko się jej słucha. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, jak można nie pisać, skoro ja to robię i lubię się tym zajmować. Oczywiście nie twierdzę, że to co powiedział, jest totalną nieprawdą, ponieważ jest mnóstwo przypadków, w których jakiś utwór jest tak cudowny, wspaniały i piękny, iż trudno znaleźć słowa, aby go opisać. Żeby wgłębić się w temat, trzeba odnaleźć fundamenty tworzenia muzyki.

Wyjmuje smartfon

Jest sobie autor. Chce napisać muzykę. Piosenkę na swój album. Czego potrzebuje? Przede wszystkim kreatywności i jakiegoś instrumentu. Powiedzmy, że ma gitarę. Siada i zaczyna brzdąkać, aż w końcu gra ciekawą melodię. Żeby jej nie zapomnieć, może ją nagrać, czyli inaczej mówiąc zapisać. Ojej, na dyktafonie też się zapisuje. Plik na kartę pamięci. Ewentualnie może otworzyć notatnik, nadziergać kilka nut i kombinować dalej, tworząc kolejne melodie. Przenosząc je na nośniki pamięci czy na papier, opisuje muzykę. Opisuje. Ale jeszcze o niej nie pisze.

Otwiera notatnik

No dobra, ale mówiąc o utworze muzycznym, zazwyczaj myślimy jeszcze o tekście. Czymś, co doniesie się też do nut, nastroju wytworzonego przez instrumenty. Nasz zdolny gitarzysta siada więc na wielkiej skórzanej kanapie z piwem w jednej ręce. W drugiej ma ten magiczny notatnik. Zaczyna rozmyślać. Piosenki często powstają dzięki uczuciom, refleksją czy zainspirowaniem się jakimś wytworem kultury. Przypomniała się mu książka, którą ostatnio przeczytał. Jest idealnym bodźcem do napisania kilku słów. Odniesienie do tego, jego zdaniem, wybitnego dzieła będzie doskonałe. Coś skrobie. Tworzy swego rodzaju własną recenzję. Notuje swoje refleksje. Wylewa tony atramentu... (aż w końcu postanawia, że zrobi o tym książkę. Ale to potem. Teraz ma do skończenia tekst). Zawarł masę odniesień nie tylko do książki, ale również do jego życia. Nakreślił swoją autobiografię. Napisał swój nowy utwór.

Pozbierał się z kanapy. Ma rozczochrane włosy, podkrążone oczy i nieświeży oddech. To nieważne. Czas zarejestrować świeży kawałek. Zapisać go. Składa wszystko do kupy. Przebiega procedura nagrywania, masterowania (takie tam muzyczne make-upy), przegrywania, kopiowania i wyjścia płyty na rynek. Gitarzysta jest z siebie dumny. Czeka aż ktoś napisze o jego wielkim dziele. Jest żądny pochwał.

Antyutopia

Zaraz, zaraz... Ale czy o muzyce można pisać? W tej chwili gitarzysta by się załamał, bo jeśli ktoś nigdzie nie wspomni jaki to jego najnowszy album jest wspaniały, ile w nim pięknych muzycznych zawiłości, jaka różnorodność, jakie dopracowane melodie, jakie piękne teksty, to... niewielu się o nim dowie... Ludzie lubią się zamykać w tym, co już znają, a on ma coś nowego. Hej! Ludzie, to ja! Nikt nie słyszy. Zapanowała cisza. Nie ma muzyki. Nikt nie wlewa sobie do uszu dźwięków i nie pobudza ręki do napisania, ust do powiedzenia, jakie to jest wspaniałe.

Kupuje gazetę

Jednak tak nie jest. Portale muzyczne rzucają się na nowy krążek Gitarzysty. Pragną go przesłuchać i opisać. Wyrazić opinię. Blogerzy mają szklane oczy - ktoś czuje to, co oni. Książkoholicy nie wierzą własnym zmysłom. On śpiewa o tej cudownej książce! Katarzyna koniecznie chciała to przekazać innym. Rzucenie: Hej, posłuchajcie tego! niewielu by ruszyło, więc postanowiła napisać o muzyce Gitarzysty. Przelała wszystkie meandry jakie wychwyciła. Uznała, że to sztuka. Sztuką jest... pisanie o muzyce.

Najważniejsze to czuć muzykę 

Doszłam do wniosku, że skoro muzyk opisał muzykę, to ja potem mogę przedstawić swoje zdanie na temat jego pracy. W końcu zademonstrował ją światu. Wystawił społeczeństwu, które zawsze oceniało i oceniać będzie. Otworzę gazetę i przeczytam nowa płyta Iron Maiden jest wspaniała. Ma w sobie to, to i to. I już poszła reklama do potencjalnych odbiorców, którzy z kolei o płycie powiedzą znajomym, a cały łańcuch będzie się ciągnął i ciągnął. Powstanie miliardy opinii, dzięki którym będzie można odnaleźć nową muzykę poprzez słowo pisane. Nikt tego nie zabronił. Każda droga jest dobra, by odkryć coś nowego. W każdym razie youtuber miał trochę racji, bo na muzykę się raczej nie patrzy. Muzykę się czuję. Z kolei jeśli się czuje, to się to okazuje, chociażby wylewając na papier. Nie pozbawiajmy się tej formy ekspresji. Tak jak Gitarzysta ożywił swoją kreatywność książką, my możemy zainspirować się jego dziełem.

Poniżej utwór inspirowany książką. Kto wie jaką? Jakie Wy znacie? 

Podobało się? Udostępnij:

8 komentarzy :

  1. O muzyce się pisze. O muzyce się czyta. Muzykę się słucha i czuje. Muzyka to wszystko - każdy dźwięk. Ja jako gitarzystka postrzegam muzykę w inny sposób niż przeciętny słuchasz. Dosłuchuję się staccato, legato czy a tempo. Jako tancerka szukam zmiany timingu, izolacji... Muzyka jest do opisania. Można ją opisać słowami i ruchami. Dlatego youtuber nie miał racji! Muzyka bez jej opisania nie ma racji bytu :P

    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję,
    Przerwa na książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane.
      Gitarzyści, TRZYMAJMY SIĘ RAZEM! :D

      Usuń
  2. Świetnie napisane ! I popieram w 100% twoje słowa.
    Jak to nie można pisać o muzyce ?! Oczywiście że można.
    Chociażby recenzje, komentarze albo całe powieści. Muzyka to inspiracja do dalszego działania . :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, o wszystkim można pisać :D To tylko zależy od tego czy to co piszemy ma jakikolwiek sens :D A powiem ci, że to co napisałaś ty czytało się tak świetnie, że zaczęłam i nawet nie wiem, kiedy mi minął czas, kiedy już to przeczytałam :) Genialny post!
    A do samej muzyki - no cóż, ja nie interesuję się nią - ja jej tylko i wyłącznie słucham :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że tutaj zdania mogłyby być bardzo podzielone... ale ja myślę tak, więc tak napisałam.
      Dziękuję:)

      Usuń
  4. Post bardzo ciekawy, tym bardziej, ze poruszylas w nim tematyke, ktora wszystkich przeciez codziennie dotyka bezposrednio :>
    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję:
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post, super napisany. Nie wpadłabym na to, że można tak opisać muzykę. Ja gram na gitarze i basie i zauważyłam, że słuchając jakiejś piosenki zwracam uwagę na nieco inne jej elementy niż reszta niemuzycznych ludzi.
    ściskam :*

    OdpowiedzUsuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka