Na co czekam? Październikowe premiery by Melomol

Po miesiącu szkoły przyszedł czas na kolejne sprawdziany, kartkówki i stresujące odpowiedzi pod tablicą. Nie ma nic lepszego niż przed nauką na to wszystko, odreagować przy muzyce, poczytać pasjonująca książkę czy zapoznać się z interesującym filmem. Chociaż nadchodzący miesiąc nie obfituje tak bardzo w premiery muzyczne jak poprzedni, to w przypadku książek i filmów ma o wiele więcej do zaoferowania. A co dokładnie? 



KSIĄŻKA


fot.: wydawnictwo-jaguar.pl
7.10.2015
Taran Mathrau - Summoner. Księga Pierwsza: Początek. Wydawnictwo Jaguar ma zazwyczaj świetnie książki. Takie pod mój gust i mam nadzieję, że i tym razem się na nim nie zawiodę.
Fletcher, uczeń wioskowego kowala, odkrywa przypadkiem w sobie rzadki wśród ludzi talent do przyzywania żyjących w innym wymiarze demonów. Fałszywe oskarżenia o zbrodnię zmuszają chłopaka do ucieczki z rodzinnej wsi. Wraz ze swym własnym demonem, Ignatiusem, Fletcher trafia do Akademii Vocanów, gdzie podobnie jak on utalentowani młodzi ludzie ze wszystkich warstw społecznych królestwa studiują sztukę zaklinania magicznych istot. Wyczerpujący kurs ma na celu wykształcić studentów na magów bojowych, którzy dołączą do wojsk królestwa Hominum toczących krwawą wojnę z dzikimi, bezlitosnymi hordami orków. Tymczasem jednak nad nowymi przyjaźniami chłopaka zbierają się ciemne chmury. Wśród uczniów akademii narasta rywalizacja. Mając pewne oparcie jedynie w Ignatiusie, Fletcher musi dokonywać wielu trudnych wyborów. W dodatku coraz więcej wskazuje, że w rękach chłopaka spocznie los całego królestwa…


22.10.2015
Rick Riordan Miecz LataMagnus Chase zawsze sprawiał kłopoty. Od tajemniczej śmierci matki mieszkał samotnie na ulicach Bostonu, przeżywając dzięki sprytowi, który pozwalał mu być zawsze o krok przed policją i kuratorami. Pewnego dnia odnalazł go wuj – chłopak nigdy wcześniej go nie widział, ale matka mówiła, że jest niebezpieczny. Wuj wyjawił mu niezwykły sekret: Magnus jest synem nordyckiego boga. Mity wikingów są prawdą. Bogowie Asgardu szykują się na wojnę. Trolle, olbrzymi i jeszcze gorsze potwory budzą się na dzień ostateczny.
Aby zapobiec Ragnarokowi, Magnus musi przeszukać Dziewięć Światów i znaleźć broń zaginioną od tysięcy lat. Kiedy atak ognistych olbrzymów zmusza go do wyboru między własnym bezpieczeństwem a życiem setek niewinnych ludzi, Magnus podejmuje śmiertelnie niebezpieczną decyzję. Czasami jedynym sposobem na rozpoczęcie nowego życia jest śmierć…




fot.: empik.com
28.10.2015
Jennifer L. Armentrout - Opposition. Jak już przeczytałam pierwszy tom, to zamierzam dokończyć zwłaszcza, że Lux, to nie jest taka zła seria (przeczytała jeden tom i wie, prawda?). Mimo wszystko bardzo wciągająca poprzez wartką akcję.
V i ostatni tom bestsellerowej serii Lux
Katy wie, że świat zmienił się w noc, gdy przybyli Luksjanie. Nie wierzy, że Daemon nie zrobił nic, kiedy jego rasa groziła usunięciem ludzkości i hybryd z powierzchni Ziemi. Jednak granice między dobrem a złem rozmyły się.
Daemon zrobi wszystko, by uratować tych, których kocha, nawet jeśli ma to oznaczać zdradę. Wkrótce odróżnienie wroga od przyjaciela stanie się niemożliwe, a świat zacznie się walić dookoła nich. Cena za uratowanie przyjaciół i ludzkości może okazać się bardzo wysoka.






http://bookgeek.pl/
10.2015
Michael Grant - Posłaniec strachu. Nie ukrywam, że serię Gone tego autora bardzo polubiłam. Uważam, że Grant ma świetne pióro, zaskakujące pomysły i doskonale wie, jak przypodobać się czytelnikom. W związku z tym jestem ciekawa jego kolejnego dzieła.
Przypomniałam sobie moje imię – Mara. Ale, stojąc w tym upiornym miejscu, na przeciw poważnego młodego człowieka w czarnym płaszczu ze srebrnymi czaszkami na guzikach, nie mogłam sobie przypomnieć nic więcej. I wtedy zaczęła się gra…
Posłaniec dostrzega ciemność w młodych sercach. Widzi szkody, jakie młodzi wyrządzają na świecie. Gdy pozostają bezkarni, oferuje im nikczemną grę. Jeśli wygrają, mogą odejść bez konsekwencji. Przegrana oznacza, że będą musieli przeciwstawić się swojej największej fobii.
Co to ma wspólnego z Marą? Wkrótce sama się o tym przekona.



MUZYKA

fot. empik.com
9.10.2015
Hurts - SurrenderUwielbiany w Polsce duet electro-popowy powraca z trzecią płytą, wyprodukowaną m.in. przez Stuarta Price'a (znanego ze współpracy z Madonną, The Killers czy Take That) i Ariela Rechtshaida (Haim, Vampire Weekend). Nowy album promuje przebój Some Kind Of Heaven.
Ten duet zawsze mnie pozytywnie zaskakuje i tym razem też na to liczę. Uważam, że tworzą coś wyróżniającego się i klimatycznego. Są charakterystyczni, a to się ceni. Wam chyba ich szczegółowo przedstawiać nie trzeba, bo mają u nas poparcie. Chociaż ich występ na Esca Music Awards nie był jakiś mega, to te kwiaty, które poleciały w publikę, były bardzo miłym gestem. 


FILM

15.10.2015
Mark Harwood - Soaring Highs And Brutal Lows: The Voices Of Women In Metal. Jest to opowieść odkrywająca emocje i energię metalu zaklęte w historiach i głosach najwybitniejszych kobiet obracających się w swojej twórczości w ciężkim graniu. W filmie pojawiają się takie osoby, jak m.in. Floor Jansen (Nightwish, ReVamp), Alissa White-Gluz (Arch Enemy), Simone Simons (Epica), Charlotte Wessels (Delain), Doro Pesch, czy Anneke Van Giersbergen.
Nareszcie się doczekałam! Od pewnego czasu zastanawiałam się, czy ktoś kiedykolwiek podejmie wzywanie napisania czy nagrania czegoś o kobietach w metalu, bo uważam, że to nie jest błahy temat. Wręcz przeciwnie. Tym postaciom należy się szacunek za to, że stoją pośrodku koncertowego hałasu, tworzą swoją muzykę, wydzierają się i śpiewają tudzież grają na instrumencie jednocześnie oraz wykonują swoją robotę lepiej niż niejeden facet.






23.10.2015
Sanna Lenken - Moja Chuda SiostraStella odkrywa, że jej starsza siostra cierpi na zaburzenie odżywiania, jednak zostaje przekonana, by nikomu o tym nie mówić. Rozwijająca się choroba stopniowo niszczy relacje między wszystkimi członkami rodziny. 
Lubię filmy o czymś. Temat zaburzeń odżywiania jest teraz dość popularny, bo wszyscy tak gonią za niejadalnym ideałem piękna. I nie dość, że może zniszczyć relacje w rodzinie, to jeszcze chorą osobę, co jest bardzo przykre.










23.10.2015
Breck Eisner - Łowca Czarownic. Współczesny Nowy Jork. Ostatni łowca czarownic staje do walki przeciwko wiedźmom.
To, że lubię o czarownicach, to już wiecie. Pytanie: jak wypadnie ten film w moich oczach? Po fotosach widzę, iż  może być bardzo średnio, ale zobaczę, to się wypowiem. 














Tyle propozycji wpadło mi w oko tym razem. Zamierzam ich wyszukiwawczy więcej i więcej, bo przy tym się można do ciekawych rzeczy dokopać.

Pozdrawiam Was serdecznie, Sweet Little Kath ;)



Źródła cytatów: antyradio.pl, empik.com, lubimyczytac.pl
Zobacz więcej >

Jennifer L. Armentrout - Obsydian

Można szukać pasjonującej, szybkiej i ambitnej lektury, ale można również wziąć coś lżejszego, na tzw. odmóżdżenie i chwilę relaksu. Taka książka nie musi być nudna, a jej autor mało pomysłowy. Po prostu wie, czego czytelnikom potrzeba. Odrobinę błahej, ale trzymającej w napięciu historii z magicznymi i miłosnymi elementami. 


Gdy Katy wyprowadziła się wraz z matką do nowego domu, nie była najszczęśliwszą osobą na świecie. Wyjazd miał podnieść na duchu, ale nie była przekonana co do tego, czy jej pomoże. Spokojnie miejsce z miłymi ludźmi, jak się mogło zdawać. Jednak już pierwsze spotkanie bohaterki z jej sąsiadem okazało się dość nieprzyjemne. Deamon Black z jakiegoś powodu nie chciał rozmawiać z nową mieszkanką miasta i zabraniał tego swojej siostrze, która bardzo polubiła Katy. Wbrew jego woli dziewczęta spotykały się, a on zmagał się sam ze sobą aż w końcu, opowiedział kim jest rodzeństwo i skąd ono pochodzi. Od tamtej pory sprawy coraz bardziej się komplikowały.

Na początek chciałabym wspomnieć o bohaterce, która czymś w sobie mnie urzekła. Tak, imię się zgadza, ale jest też coś, co mnie zaskoczyło. Otóż jest to bohaterka, która prowadzi bloga książkowego. O nim samym jest w książce niewiele, lecz sam fakt, że przydarza się jej coś tak niezwykłego, jak w tym co recenzuje, dodało wiarygodności całej historii oraz Katy. Prostej dziewczynie, niczym szczególnym się niewyróżniającej. I przypominała mi w pewnych momentach mnie. Szczególnie gdy obrzucała Deamona najgorszymi obelgami. Z kolei on jest bardzo tajemniczy, co jeszcze bardziej mnie nakręciło do zapoznania się z kolejnymi stronami. Sama się sobie dziwiłam. Poza tym zamysł przystojnego chłopaka, który jest kosmitą też jest intrygujący. Mam tu konkretnie na myśli to, jak sobie radził z ludzkimi sprawami (np. fizjologia).

Cały wątek przybyszów z innej planety był przyćmiony i wszystko odsłaniało się powoli. Nie był również jakoś szczególnie dopracowany. Wydawał się też zagmatwany mimo, że autorka unikała w dialogach obszernego tłumaczenia o tym z czego tak naprawdę zbudowany jest Deamon i jego siostra Dee. Trochę szkoda, bo wyszło dość prymitywnie i nie byłam usatysfakcjonowana tymi informacjami, które dostałam. Czyli w sumie stosunkiem fajnej planety do niefajnej planety. Reszta wleciała i wyleciała.

Z kolei wątek miłosny był jednym z tych, które mnie najbardziej zaciekawiły, ponieważ był taki niedostępny i gdy już miało coś się stać, to nagle się kończyło. Poza tym bohaterowie się nienawidzili, co wdziało otoczenie, ale czytelnik miał szansę wywęszyć coś więcej. I nie tylko. Miało to swój urok, chociaż czasami wydawało się za bardzo przerysowane.

W Obysydianie jest wiele oklepanych tematów, więc zdarzało się mnóstwo okazji, do przewidzenia kolejnych wypadków, aczkolwiek była zachowana pewna równowaga, bo tych, które zyskiwały, także miały swoje miejsce. Do tego dochodziło napięcie oraz akcja. Raczej nie było nudnych rozdziałów, bo ciągle się coś działo. Niewiele razy historia się zwolniła. Autorka atakowała czytelnika kolejnymi wydarzeniami, kłótniami, dialogami... Dialogami, które były dynamiczne, było ich dużo i na szczęście nie były sztuczne.

Cała książka jest bardzo przyjemna w odbiorze. Nie jest to jakaś ambitna pozycja, ale dla mnie, osoby, która miała ochotę na coś lekkiego i bez ogromnej ilości trudnych zdań, była niemalże idealna. Nie nudziła, nie odsłaniała wszystkich swoich sekretów od razu, miała bardzo intrygujących bohaterów. Co do sytuacji do przewidzenia, nie raziły aż tak bardzo, lecz domyślam się, że czasami trudno ich unikać. Natomiast kosmiczny wątek, który miał być głównym problemem, jakoś mi umknął.


Autor: Jennifer L. Armentrout
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Tytuł: Obsydian
Tytuł oryginału: Obsidian
Seria: Lux
Data wydania: 21 maja 2014
Kategoria: science-fiction, fantasy
Liczba stron: 442
Ocena: 5/10




Zobacz więcej >

10 Najlepszych Piosenek Epiki

10 Najlepszych Piosenek Epiki

Przedstawiam tutaj moje TOP 10 piosenek zespołu Epika, ponieważ odświeżyłam sobie ich kompozycje i wyłowiłam kilka perełek, które mnie bawiły, podnosiły na duchu, wzruszały i cisnęły na usta słowo arcydzieło. Jeśli coś obdarzam mianem arcydzieła, to mam na myśli m.in. jego wyjątkowość, perfekcję dopracowania i wkład emocjonalny, który dodaje prawdziwości efektowi końcowemu. U Epiki znalazłam wiele takich pozycji. 


Epica (wcześniej Sahara Dust) zaczęła istnieć od 2002 roku. Grupa pochodzi z Holandii, gra metal symfoniczny i jest jednym z największych zespołów tego gatunku. Oprócz ambitnej muzyki - połączenia mocnych metalowych brzmień, growlu i chórów z orkiestrą, ich cechą rozpoznawczą jest rudowłosa wokalistka Simone Simons. Epica ma na koncie siedem albumów studyjnych, a ich ostatnie dzieło nosi tytuł The Quantum Enigma (2014).


10. Feint

Album: The Phanotom Agony | Rok: 2003 | Kompozytorzy: Ad Sluijter, Coen Janssen, Mark Jansen, Simone Simons





9. Quietus

Album: Cosing to Oblivion | Rok: 2005 | Kompozytorzy: A. Sluijter, C. Janssen, J. Simons, M. Jansen, S. Simons, Y. Huts




8. Unleashed

Album: Design Your Universe | Rok: 2009 | Kompozytorzy: Mark Jansen, Isaac Delahaye, Coen Janssen, Simone Simons



7. Sancta Terra

Album: The Divine Conspiracy | Rok: 2007 | Kompozytorzy: M. Jansen, A. Sluijter, S. Simons




6. Tides Of Time

Album: Design Your Universe | Rok: 2009 | Kompozytorzy: Coen Janssen, Simone Simons




5. The Phantom Agony

Album: The Phanotom Agony | Rok: 2003 | Kompozytorzy: Ad Sluijter, Yves Huts, Mark Jansen





4. Design Your Universe

Album: Design Your Universe | Rok: 2009 | Kompozytorzy: Mark Jansen, Isaac Delahaye, Coen Janssen




3. The Divine Conspiracy

Album: The Divine Conspiracy | Rok: 2007 | Kompozytorzy: M. Jansen, A. Sluijter, C. Janssen




2. Serenade Of Self Destruction

Album: RequiemFor The Indifferent | Rok: 2012 | Kompozytorzy: Mark Jansen, Isaac Delahaye, Coen Janssen, Simone Simons




1. Unchain Utopia

Album: The Quantum Enigma | Rok: 2014 | Kompozytorzy: Simone Simons, Isaac Delahaye




Jeśli znacie zespół, to zachęcam do podania Waszych ulubionych utworów. Jeśli jeszcze nie spotkaliście się bliżej z działalnością Epiki, to zapraszam do poszerzenia horyzontów poprzez listę powyżej i przedstawienia swojego zdania w komentarzu :)
Zobacz więcej >

Liebster Blog Award #8

Liebster Blog Award #8

Wakacje się skończyły. Pierwszy tydzień szkoły za nami, a ja już chętnie wrócę na moje zajęcia. Zwłaszcza, że Iron Maiden zaszczyciło mnie interesującym memoriałem muzycznym, który doskonale nada się na tło do nauki (albo ćwiczeń). Ogólnie trochę się nachodziłam za The Book Of Souls, bo niby premiera, a w sklepach cisza. W mieście miałam trzy obiekty z muzyką. I wiecie co, znalazłam płytę w ostatnim. Zrezygnowana i zgaszona, ogólnie smutek jeszcze spotęgowany korkami na ulicach. Ale udało się! Szkoda, że nie było wersji deluxe, ale to się kiedyś dokupi. Poza tym z tego co wiem, niektórzy muszą czekać na album do poniedziałku, bo dostawa nie doszła. Ech, w taki oto sposób można stracić entuzjazm, ale ja swój egzemplarz mam i mogę przejść do przyjemniejszej rzeczy, czyli do kolejnego Libster Blog Award. Za nominację dziękuję autorowi bloga Co myślę o..., który z tego co widzę, wkłada w to, co robi pasję i tym bardziej miło mi się czyta jego wpisy.
  1. Możesz wybrać jednego fikcyjnego zwierzaka. Którego byś wybrał i dlaczego?
    Kot w butach, bo po pierwsze kotki są przesłodkie i przecudowne, a  po drugie kto by nie chciał takiego zdolnego i przydatnego zwierzaka, który cię dobrze ustawi ;) 
  2. Jakie zachowanie blogerów denerwuje cię najbardziej?
    Ostatnio spotkałam się z takim czymś, że użytkowniczka dodała mi komentarz. Po kilku minutach napisała znowu, że czeka na rewanż ode mnie. Że to był photoblog, to polubiłam jej zdjęcia, bo do napisania nic nie miałam. Na co ona, że nie chce lajków, tylko komentarz. Trochę się zbulwersowałam, bo mi spamuje i wymusza na mnie takie coś. Zwróciłam jej na to uwagę, po czym dostałam odwiedź, że jestem głupia, ślepa i nie wiadomo co jeszcze. Także denerwuje mnie takie nachalstwo i brak szacunku dla innych.
    Jak wiadomo na blogspocie jest zwyczaj komentarz za  komentarz lub obserwacja za obserwację. I na tym się kończy. Byle więcej komentarzy, byle więcej obserwatorów, lajków, wyświetleń, ale bez wkładu w to swojej pracy. Niektórzy chcą mieć wszystko od razu, co też mnie irytuje. Jestem dumna z tych, którzy robią COŚ, żeby COŚ osiągnąć, a nie spamują przy każdej możliwej okazji. Kiedyś też miałam taki okres w swoim życiu, ale już z tym skończyłam i bardzo się z tego cieszę, bo to była droga donikąd. 
  3. Znalazłeś/łaś wehikuł czasu. Przed przeczytaniem, której książki byś się powstrzymał/ła?
    Na razie jestem na etapie, że każda książka - zła czy dobra - coś wnosi. Poznaję. Dobra jakieś cenne rady życiowe, ciekawych bohaterów, dobrą przygodę, słownictwo i inne rzeczy, których jest tyle, ile gwiazd na niebie. Natomiast zła daje możliwość wyżycia się, napisania, co mi się nie podobało. Uczy mnie krytykować, konstruktywnie krytykować. Pewnie w przyszłości znajdę książkę przed której przeczytaniem bym się powstrzymała, mając wehikuł czasu, ale na razie jestem zadowolona, gdy mogę z uzasadnieniem wypowiedzieć się źle na temat jakiegoś dzieła i przestrzec przed nim innych. Wiem, to raczej niestandardowe myślenie, ale skoro mam prawo do własnego zdania, to je wykorzystuję. 
  4. Twoje ulubione miejsce do czytania (oczywiście nie tylko w domu).
    Gdybym nie miała pietra przed pójściem do lasu bez nikogo w towarzystwie, to byłoby moje ulubione miejsce, ale obecnie nie czuję się tam bezpiecznie. Chociaż miałabym ciszę, jak należy. Na razie jestem zadowolona z mojego łóżka, miękkiej poduszki i ciepłej kołdry (ze słuchawkami na uszach, gdy trzeba się odciąć od hałasu sąsiada, który postanowił kosić trawnik). 
  5. Ulubiony cytat, który stał się twoim życiowym motto.
    Moim życiowym motto było co cię nie zabije, to wzmocni, ale mylić się jest rzeczą ludzką z Futu.re D. Glukhovsky'ego też pomaga mi się brać w garść i iść dalej, chociaż odkrywcze ono nie jest. Z drugiej strony najprostsze jest najlepsze. 
  6. Twoja pierwsza przeczytana książka.
    To pewnie była lektura. Nie mam pojęcia która, ale możliwe, że Pinokio. Jeśli chodzi o przeczytaną z własnej nie przymuszonej woli, to Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu - nie mogłabym sobie wyśnić lepszego startu w książkowy świat. 
  7. Masz szansę zwiedzić jeden wybrany kontynent. Który wybierzesz i dlaczego?
    Myślę, że Europa jest na tyle zróżnicowania, abym się nie nudziła. Ma tyle nieodkrytych przeze mnie zakątków, że ciągle chodziłabym z otwartą buzią. Lubię zwiedzać, oglądać, poznawać. Tylko bez ekstremalnych przygód proszę. Wystarczą szalone.
  8. Masz szansę uratować jednego fikcyjnego bohatera przed śmiercią. Kto to będzie?
    O nie, nie, nie. Nikogo nie ratuję, bo jak któryś bohater pójdzie wąchać kwiatki od spodu, to nalewa się tyle dramatyzmu, że chcę czytać dalej. Jakoś rajcują mnie takie historie w fikcyjnym świecie, a jak już umrze jakaś ważna postać, to mój mózg się wysila, żeby się przeprogramować (jakaś tam dla niego gimnastyka). Weźmy Gwiezdne Wojny i Qui-Gon Jinna. Przecież ten gość prowadził przez całe Mroczne Widmo. Uwielbiałam go, aż tu nagle nie żyje. To było okropne, ale przynajmniej nie było nudno i nie kończyło się standardowo - wszyscy zdrowi i szczęśliwi. Trzeba to wszystko odrobinę podrasować, żeby nie zacząć ziewać. Emocje, trochę emocji! Albo ten legendarny Vader. Płakałam, ale gdyby przeżył... nie, nawet nie chcę myśleć, jakby to się potem ślimaczyło. 
  9. Który bohater twoim zdaniem powinien wystartować w wyborach z partii Kukiza i dlaczego?
    Bo tutaj jest jak jest po prostu/ I Ty dobrze o tym wiesz/ Wierzę w to, że przyjdzie czas/ Wierzę w to, że zmieni się/ Wierzę w to, że Ty i ja/ Obudzimy nowy dzień. Myślałam wystarczająco długo, aby przypomnieć sobie tekst piosenki, ale bohatera nie. Nie ma pojęcia. 
  10. Możesz otrzymać moce któregoś z superbohaterów. Kogo wybierzesz?
    Moimi superbohaterami są zwiadowcy, ale oni nie meli mocy. Mieli umiejętności nad którymi ciężko pracowali, a ja jestem za leniwa, więc jeśli by się tak dało tego lenia tak ode mnie... wygonić?  
Co do nominacji, to tym razem sobie je daruję, bo moja wena poszła na spacer i nie wiem, kiedy wróci. Mam nadzieję, że niedługo, bo muszę gonić z recenzjami, czytać, słuchać, oglądać, obserwować. W każdym razie pomysły mam zapisane i nie zawaham się ich użyć ;)

Jak u Was szkoła? Może ktoś zaczął nową i chce się podzielić wrażeniami? Chętnie wysłucham. 
Zobacz więcej >

Lindsey Stirling - Shatter Me


Kiedy kariera się rozwija, zazwyczaj korzysta się z okazji i płynie na fali. Ma się coraz więcej i z chęcią daje to fanom w postaci nowego albumu, gadżetów czy bardziej efektownych koncertów. Tak zrobiła Lindsey Stirling i ponownie pokazała, że to co robi, jest jej miłością. Nie przepuszcza żadnej okazji, by pokazać to ludziom i korzysta z kolejnych współprac oraz pomysłów.


Amerykańska skrzypaczka po ogromnym sukcesie swojego debiutanckiego krążka (recenzja), nie poprzestała na tym i wróciła z nową odsłoną swoich kompozycji w 2014 roku na Shatter Me. Ponownie łącząc dźwięki swojego głównego instrumentu, czyli skrzypiec (odpowiadającego za klasyczność jej muzyki) oraz elektronicznych dźwięków, wzbogaciła swoje utwory o wokal. Nie tyle wokalizy, co prawdziwe wyśpiewane teksty.

Pierwszą piosenką, którą może poszczycić się Lindsey jest tytułowe Shatter Me, w którym gościnnie zaśpiewała fenomenalna Lzzy Hale (Halestorm). Skrzypaczka wiedziała czego szuka, ponieważ siła w głosie na miarę Amy Lee dodała temu kawałkowi to coś i wykrzyczane wręcz słowa w refrenie, nie pozostawią wątpliwości co do wyjątkowości tego utworu. W We Are Giants, w którym gościnnie pojawiła się Dia Frampton już takie ładne i emocjonalne nie jest. Według mnie za bardzo słodkie, za bardzo cool i swag (kolejny utwór na płycie nosi tytuł Swag, ale jest wyrafinowanie pozytywny, nieprzytłaczający i wpisuje się w ten swagowy klimat swoim wyluzowanym bitem). Zresztą ten efekt potęguję cukierkowy głos wokalistki i miejscami mam wrażenie, że to nie jest Lindsey, to niej jej muzyka. Po prostu słabo.


Poza tym na płycie znajduje się kilka nowszych rozwiązań, które raz wychodzą lepiej, a raz gorzej. Przede wszystkim mam wrażenie większej ilości maszyn, ale również perkusji i gitar elektrycznych, a skrzypce bardziej wtapiają się w całość jak w Mirror Haus czy V-Pop, gdzie i tak moment wybicia się się Sitriling z jej instrumentem, jest najlepszy. Słychać, że bohaterka recenzji podszlifowała warsztat. Szczególnie udowodniła to w znakomitym Rountable Rivals, gdzie dzieję się, oj dzieje. Najpierw zwyczajna dla Lindsey kombinacja, po czym wszystko się rozkręca większą ilością dźwięków, by na chwilę się wyłączyć i dać miejsce dla elektrycznych gitar, z którymi za chwilę zaczynają konkurować skrzypce. Prawdziwe pole walki, gdzie nuty przerzucane są z jednego na drugie, a ich połączenie jest zwieńczeniem tego dzieła. Energicznie i z pazurem.

Wolniejsze utwory na przypominają odrobinę pierwszy album, chociaż mają ten wspólny mianownik Shatter Me. Takie Beyond The Veil ze znakomitymi dubstepowymi wstawkami i tym pociachanym dźwiękiem skrzypiec jak w Moon Trance. Oczywiście bardzo podobają mi się zmiany tempa, które narasta, zwalnia i co tam jeszcze może, tak bardzo wzbogacają całość, że szybko się nie nudzi. Podobnie jest zresztą Take Flight, który jakimś cudem osiągnął efekt szybowania w przestworzach gładką melodią i wysokimi dźwiękami.

Ogólnie rzecz biorąc, spokojniejsze utwory są o wiele lepsze, dzięki wrażeniu dopracowania i ambicji. Chociaż tego nie można odebrać całemu krążkowi, bo tym razem Stirting zaprezentowała coś dojrzalszego i świeżego, ale już bez tak dużego wkładu. Znowu jest połączenie dwóch różnych światów, z którym jest całkiem dobrze, chociaż czasami mam wrażenie, że coś odstaje czy przytłacza, a przede wszystkim, że idzie bardziej pod publikę chociaż tytułowa piosenka z Lizzy Hale jest idealna i trafiona pod każdym względem.



Tytuł: Shatter Me
Autor: Lindsey Stirling
Gatunek: classical crossover, dubstep
Data wydania: 29 kwietnia 2014
Czas trwania: 47 min. 7 s
Lista utworów: Beyong The Veil, Mirror Haus, V-Pop, Shatter Me, Heit, Reundtable Rivals, Night Vision, Take Flight, Ascendance, We Are Giants, Swag, Master Of Tides
Ocena: 7/10




fot.: ||read|| (skadrowanie, licencja) 
Zobacz więcej >
Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka