UnSun - Clinic For Dolls

UnSun - Clinic For Dolls

W Polsce jest ogrom zespołów, z których istnienia nie zdajemy sobie sprawy, a gdy je odkrywamy, myślimy sobie gdzie oni się podziewali? Są zajebiści! Tak było u mnie z UnSun. Trafiłam na nich przypadkiem, kiedy szukałam piosenek w klimacie metalu symfonicznego. Od razu zwrócili moją uwagę, bo się trochę odróżniali, a potem okazało się, że to nasi rodacy i są całkiem sympatyczni. (Jeszcze wczoraj śniło mi się, że Aya (Anna Stefanowicz) i Mauser (Maurycy Stefanowicz) siedzą u mnie w kuchni i robią mi mini koncert, śmiejąc się i bawiąc, jak byłby to pradziadowy występ. Nie obraziłabym się, gdyby to działo się naprawdę.)


Jeśli interesuje Was dlaczego wokalistka i gitarzysta mają to samo nazwisko, spieszę z wyjaśnieniami. Otóż są małżeństwem i m.in. to przyczyniło się do takiego ukształtowania składu bandu po odejściu Mausera z Vadera. Następnie dołączył basista Filip "Heinrich" Hałucha oraz perkusista Wawrzyniec "Vaaver" Dramowicz. W ten oto sposób w 2006 roku powołano do życia UnSun,  a w 2008 roku pokazali się światu ze średnim krążkiem The End Of Life, aby potem wrócić z bardziej dojrzalszym i dopracowanym materiałem na Clinic For Dolls z 2010 roku.


Album ten zawiera naprawdę wspaniałe kompozycje. I takie mocne jak Not Enough, i balladowe, w których przoduje The Last Tears z interesującą partią wokalną Anny Stefanowicz, której po wydaniu debiutanckiej płyty zarzucano okropny akcent i brak wystarczających umiejętności, aby występować w taki zespole. Tutaj udowodniła, że potrafi i nie da sobie wmówić, że się nie nadaje, co szczególnie słychać na singlowym Home z niesamowitym teledyskiem. Poza tym ma bardzo ładną barwę głosu, co będzie ją stawiało wysoko i wybijało pośród innych wokalistek. Idealnie wpasowała się w A Single Touch do urozmaiconej linii melodycznej z niebanalnymi przejściami między wyraźną gitarą elektryczną i perkusją a lekkimi dźwiękami klawiszy. Podobnie jak w The Lost Way, gdzie surowa gitara równoważy głos wokalistki, a potem daje jedną z najlepszych solówek na albumie.

W utworze tytułowym słychać małe urozmaicenia dołożone do śpiewu, ale na szczęście nie ma ich tak wiele, jak było na The End Of Life. Jest też motyw z szeptem, powtarzający się kilka razy (np.Time), jakby ta lalka z nazwy nas nawiedziła i próbowała wywołać na ciele ciarki, co mogą również zrobić melodie z dramatycznym zabarwieniem. Zresztą każda z nich wydaje się przemyślana i nie pozostawia cienia wątpliwości co do talentu tych muzyków.

Ogólnie na Clinic For Dolls znajduje się materiał bardzo spójny i melodyczny, który pokazał zespół od lepszej strony. Zarówno instrumentalnie, jak i wokalnie, bo tym razem Aya nie sprawia tak ogromnego wrażenia, że się męczy i śpiewa na pograniczu swoich umiejętności. Jest lekko i płynnie, a zauważyli to głównie za granicą, ponieważ jak sama grupa przyznaje, są bardziej rozpoznawalni poza krańcami naszego kraju. Obecnie UnSun jest w zawszeniu, od dawna nie ma żądnych wieści, a naprawdę bardzo chciałabym zapoznać się z ich kolejną odsłoną. Może tym razem po polsku?


Tytuł: Clinic For Dolls
Autor: Unsun
Gatunek: metal symfoniczny, gothic metal
Data wydania: 11 października 2010
Czas trwania: 44 min. 10 s
Lista utworów: 1. The Lost Way; 2. Clicnic For Dolls; 3. Time; 4. Mockers; 5. Not Enough; 6. The Last Tears; 7. Home; 8. I Cased; 9. A Signle Touch; 10. Why
Ocena: 8/10




Zobacz więcej >

TAG: Albo Albo


Czas na kolejny TAG, bo jak już szaleć do szaleć. Za nominację od Aleja Czytelnika  bardzo dziękuję i zabieram się za odpowiedzi. Potem szykuję kolejną recenzję, którą chciałam napisać już dawno, ale bałam się, że nikogo nie zainteresuję. Jak wiadomo nie dowiem się, póki nie spróbuję, a tę pozycję chętnie Wam przedstawię. To do napisania!
  1. Wolisz trylogie czy może powieści jednotomowe?
    Zauważyłam, że lepiej czuję trylogie. Może dlatego, że dłużej mogę zostać z bohaterami, śledzić ich rozwój oraz przemierzać wykreowanym przez autora świat. Tak, zdecydowanie dlatego wolę trylogie. 
  2. Wolisz czytać autorki czy autorów?
    W sumie, to nie przywiązuję do tego większej wagi, ale jak na dzień dzisiejszy moje ulubione książki pochodzą od autorów. No tak wyszło, no...
  3. Wolisz kupować w Empiku czy w księgarniach internetowych?
    Raz tu, raz tu. Chociaż księgarnie internetowe mogą być lepszym rozwiązaniem ze względu na niższe ceny i dlatego jestem bardziej skierowana w ich stronę. Aczkolwiek miałam niemiłe doświadczenie z jedną taką księgarnią, więc pod względem obejrzenia towaru wygrywa Empik, bo tam wiem co biorę i w jakim to jest stanie. 
  4. Wolisz, by wszystkie książki zostały zekranizowane jak film czy serial?
    Zdecydowanie film, bo oglądanie serialu zajęłoby więcej cennego czasu.
  5. Wolisz czytać pięć stron dziennie czy pięć książek tygodniowo?
    Oczywiście, że wolałabym pięć książek tygodniowo. Tak smutno odłożyć lekturę na półkę po pięciu stronach i wrócić do niej dopiero następnego dnia. Nawet nie zdążyłabym się wciągnąć w akcje. 
  6. Wolisz czytać w kółko dwadzieścia książek czy sięgnąć po nowe?
    Sięgać po nowe, bo pewnie kiedyś by mi się znudziło te dwadzieścia książek, a ja mam taką ochotę poznać coś nowego. Mam również lenia, który się nie chce ze mnie wyprowadzić, ale nie wiem już jak sobie z nim poradzić. Może przeczytam na ten temat kiedyś książkę. Jeśli macie propozycję, to byłabym wdzięczna za pomoc. 
  7. Wolisz czytać tylko jeden ulubiony typ literacki czy wszystko poza?
    Fantasyka ma ogrom tytułów, więc mogłabym czytać jeden typ literacki. 
  8. Wolisz czytać tylko książki fizyczne czy tylko e-booki?
    Fizyczne. Nic nie zastąpi zapachu i dotyku papieru. E-booki mnie po pewnym czasie meczą, a już szczególnie moje oczy, które są mi potrzebne.
Nominuję:
Zobacz więcej >

C.J. Dougherty - Wybrani


Ostatnimi czasy bardzo mi się poszczęściło w konkursach, bo w bodajże jednym tygodniu wygrałam aż trzy. Szkolny, facebookowy oraz ten na blogu Zagubiona w Słowach, dzięki któremu miałam przyjemność przeczytać pierwszą część bestsellerowej sagi C.J. Dougherty Wybrani. Książka ta zaintrygowała mnie ze względu na jej autorkę. Mając doświadczenia jako reporterka kryminalna czy dziennikarz śledczy, mogła stworzyć coś naprawdę interesującego i tajemniczego, a przy okazji wciągnąć mnie w swój świat.  Czy jej się to udało?


Już na wstępie powieść nabiera kryminalnego odcienia. Allie Sheridan po raz kolejny zostaje złapana przez policję czym psuje przychylność swoich rodziców. W wyniku zniknięcia brata bohaterki Christophera, cała rodzina podupada na duchu, co i tak nie powstrzymuje matki i ojca przed podjęciem tak radykalnych korków, jak wysłanie swojej córki do szkoły z internatem gdzieś poza miasto. Daleko, hen w miejsce, o którym nie słyszała. Jak się okazuje, Akademia Cimmeria jest na tyle zacofana, że nie dość, iż ma w sobie coś upiornego i wygląda jak z zamierzchłych czasów, to Alyson musi pożegnać się ze wszelką elektroniką. Zasady szkoły są przedziwne, a uczniowie pochodzą z bogatych rodzin, dodatkowo kontynuują tradycję rodzinną, ucząc się w tym odizolowanym miejscu. Coś nie pasuje... Czy Allie na pewno powinna tu być?

Gdy jedna z uczennic zostaje zabita, w szkole zaczyna panować dziwna atmosfera. Wszyscy jakby wariują, przyjaciółka odwraca się od Sheridan i okazuje się, że otaczają ją kłamstwa. Najpierw związane z zabójstwem, potem kolejne aż do samej osoby Allie. Gdy sprawy zaczynają się coraz bardziej plątać, bohaterka chce wiedzieć, kim tak naprawdę jest. Wszystko zaczyna się to rozjaśniać, to upadać w ciemność. Nie wiele staje się wyjaśnione aż do ostatniej strony, co zachęca do sięgnięcia po kolejną część, gdyż ma się te świadomość, że trzeba się dowiedzieć, jak to jest naprawdę. Nie można pozostać w niewiedzy. Należy przyznać, że Dougherty się spisała, bo niesamowicie to zgrała.

Kiedy już raz wejdzie się w do środka, trudno jest wyjść, ponieważ autorka zmanipulowała tę historię w taki sposób, że czytelnik wczepia się w nią jak rzep. Trudno się odciągnąć, bo jest się ciekawym tego jak taka postać jak Allie da sobie radę w takim środowisku. Zupełnie odrębnym, jakby wyrwanym z innej rzeczywistości. Zresztą sam opis bohaterki, który tworzy się z każdą stroną i to jak mówi oraz jak ona się zachowuje, wpływa niejako na postrzeganie tej historii. Ta rozbita dziewczyna pod skorupą zbuntowanej nastolatki, skrywa piękne wnętrze, które podczas pobytu w Cimmerii ma szanse się wydostać, jeśli ktoś jej pomoże, a ma dwóch chłopaków obok siebie. Całkiem się od siebie różnią, ale na swoje sposoby zabiegają o jej względy.

Jeden jest przystojny i każda chciałaby go mieć, a drugi trzyma się na uboczu i jest skryty tak jak tajemnica akademii. Obydwóch łączy uczestnictwo w Nocnej Szkole, o której uczniom zabrania się mówić. Alyson przez rozmaite przeciwności będzie miała trudny wybór, ale uda jej się przekonać, któremu zaufać, bo jeden z nich odsunie kłamstwa na bok. Allie ma naprawdę szczęście, że ktoś w taki sposób wyraził jej uczucia, kiedy jej wybranek czule ją dotykał i całował. Owszem, romantyczne. Nawet bardzo, bo można rozpłynąć się razem z nią. Nie jest to za słodkie, chociaż w jednym momencie mnie trochę znudziło, ale poza tym nic przesadzonego czy zbyt długiego i monotonnego.

Na wspomnianą wyżej Nocną Szkołę składają się skomplikowane czynniki i zasady. Nikt nie ma prawa o niej rozmawiać, a jeśli by się to stało, zostanie surowo ukarany. Zdecydowanie jest to najbardziej tajemniczy wątek, w który chce się wniknąć głębiej, ale czytelnikowi nie jest to jeszcze dane. Wszystko potoczyłoby się za szybko i napięcie pękłoby jak bańka mydlana, gdyby od razu otwarto drzwi do tego elementu. Niemniej jednak powoli wstępuje się na ten teren i myślę, że w kolejnej części go poznam.

Jeśli ktoś wątpi w to, że książka Wybrani jest warta uwagi, to się myli i to bardzo. Nie jest to kolejna historia o wampirach i wilkołakach, bo byłoby tego za dużo. Żadnych magicznych stworzeń, tylko prawdziwy świat, ale jakby umiejscowiony gdzieś kilka tysięcy lat wstecz wśród niewyjaśnionych okoliczności oraz odważnej i szukającej prawdy o sobie Allie Sheridan. Dodatkowo wrzuconej w kryminalne zagadki Cimmerii i wir uczuć opisanych dosyć prosto, ale nie banalnie. Książka, która ma w sobie coś, co nie pozwala przerwać czytania.



Autor: C. J. Dougherty
Tytuł: Wybrani
Tytuł oryginału: Night School
Seria: Wybrani
Data wydania: 6 marca 2013
Kategoria: Młodzież
Liczba stron: 440
Ocena: 9.5/10


Zobacz więcej >

Liebster Blog Award #4 #5

Liebster Blog Award

Naszła mnie ochota na zmiany jak widać. Uznałam,  że skoro to dopiero początek, to warto dobrze wystartować. Znalazłam sobie idealny szablon i taka uszczęśliwiona zaczęłam pod niego tworzyć i ogólnie go edytować. Niestety nie przewidziałam jednej małej sprawy. Mianowicie nie mogę nawet usunąć żadnych elementów, bez wykupienia jego pełnej wersji (albo jestem ślepia i jak ktoś wie, jak załatwić sprawę, żeby pokazywał się tylko jeden obrazek przed rozwinięciem posta, a nie dwa jak widać w poprzednim, to błagam o pomoc). Cóż, będę walczyć, dalej dopóki nie napisze sobie szablonu sama. Tymczasem wpadajcie na FACEBOOKOWĄ stronę tego bloga.

Przechodząc to właściwego tematu posta, to zapraszam do czytania odpowiedzi z LBA na pytania kolejnych wspaniałych blogerek!

Nominacja od Yelle

  1. Jaka jest twoja ulubiona książka?
    Trudno mi mówić o ulubionej, bo trafiło się kilka wspaniałych opowieści, ale myślę, że jak odpowiem, iż jest to m.in. seria "Zwiadowcy" (tak, znowu), to nie skłamię. 
  2. Jaki jest twój ulubiony cytat z książki?
    "Jedyny pewny sposób na to, by coś osiągnąć, to nieustanne próbować i nigdy się nie poddawać". - Slivana De Mari
  3. Na jakim filmie zawsze ryczysz? Jest taki?
    Rzadko ryczę drugi raz, jak już oglądam po raz kolejny jakiś film. Pamiętam, że "Nimfomanka" mnie poruszyła, abo... "Pokuta". Tak poza tym, to staram się nie płakać na filmach, ani czytając książek czy słuchając muzyki. 
  4. Co byś zmówiła do jedzenia na swojej pierwszej randce-kolacji?
    Najchętniej, to bym nie jadła nic xD Nie lubię jeść przy kimś, a szczególnie jeśli jest to jedna osoba, która będzie na mnie skupiona. Gdybym miała już wybierać, to coś bezpiecznego (czyt. mało i nie zupa).
  5. Do jakiego kraju chciałabyś pojechać?
    Na pewno do Wielkiej Brytanii. Mój klimat. Lubie deszcz, więc to by pasowało. Ta atmosfera, którą można wyczytać z fotografii albo ludzie. Oczywiście nie zapominajmy o wspaniałych pisarzach oraz zespołach. Uwielbiam angielskie bandy.  I szwedzkie. 
  6. Masz jakieś ulubione miejsce/miasto w Polsce, gdzie lubisz przebywać?
    Radom! Tak, jak jadę do Radomia, to jest fajnie, bo zakupy, empiki itp. Kupiłam tam glany i mimo wszystko jest to dość rozwinięte miasto. Mało tam ładnych miejsc, ale dzieje się w nim. Tutaj jakieś samoloty, tam koncercik. Do niedawna nie wiedziałam, że są tam prawdziwe "dyskoteki rockowe". Nic nie przebije Warszawy, która mi się marzy, ale jak na razie Radom wystarczy. 
  7. Co cię skłoniło do pisania bloga?
    Ja i moje niepoukładane myśli. Nie wychodzi mi za bardzo poważne myślenie, ale za to pisanie tak. Przynajmniej mam taką nadzieję. Poza tym nie jest to mój pierwszy blog i po prostu to lubię. Taką pasje sobie znalazłam i nie mam zamiaru jej porzucać. Nie raz dzięki blogom, poznałam świetnych ludzi, którzy mieli ochotę mnie posłuchać w przeciwieństwie do tych, z którymi chodzę do szkoły, na spacery itd. Nikt w moim otoczeniu nie ma takich zainteresowań jak ja i nie zawsze chce mnie słuchać. Trzeba sobie radzić, więc piszę bloga.  
  8. Jaki jest twój ulubiony smak lodów?
    To się zmienia raz na rok, jak nie więcej, ale nigdy nie zrezygnowałam z truskawkowych. Jagodowe i jogurtowe też są pyszne. 
  9. Podróż w czasie. Gdzie w przeszłości chciałabyś wylądować?
    Średniowiecze. Chciałabym zbadać wzrokiem te brudne uliczki, kościoły. Przyjrzeć się z bliska zwyczajom mieszkańców danych miejsc.
  10. Masz jakąś ulubioną postać literacką? Jak tak to jaką?
    Znowu będą "Zwiadowcy". Zdecydowanie Halt. Nie był on tylko nauczycielem Willa, ale również moim. Podświadomie ciągle korzystam z jego rad i nawet używam jego zwrotów. Od początku intrygowała mnie jego tajemnicza postać. Jego mądrość, pewność siebie, odwaga, lojalność i oddanie są czymś, co mi zaimponowało. Nie zapominajmy również o jego charakterystycznym humorze. 
  11. Wierzysz w duchy?
    Nie. 

Nominacja od Książkocholiczka w Sieci

  1. Wolisz polskich, czy zagranicznych autorów? 
    I tych, i tych. Ważne, żeby pisali mi dobre książki ;) 
  2. Czy zdarzyło Ci się kupić książkę ze względu na okładkę? Jaka to była książka?
    Nie, nie zdarzyło mi się. Wszystkie moje książki są w 100% przemyślanymi zakupami. 
  3. Wolisz chodzić do kina, czy oglądać film na komputerze?
    Jeśli to jest wyczekiwany przeze mnie film, to najchętniej zobaczyłabym go na dużym ekranie. Jeśli nie lub oglądam coś z nudów, to komputer. To nawet wygodniejsze, bo nigdzie nie muszę jeździć, tylko zostać w swoim domu. 
  4. Jaki gatunek książek cenisz najbardziej? 
    Smoki, elfy, karły, krasnoludki, gadające zwierzęta, czarodzieje i inne fantastyczne stwory. Odpowiedź jest chyba jasna ;) 
  5. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia? 
    Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Czasami mam taką ochotę czegoś posłuchać, że aż mnie nosi i tylko myślę, jak się dorwać do YT, spotify czy czegoś innego z muzyką. 
  6. Jaki jest Twój ulubiony duet literacki? 
    Ja i Paulina - Pan Banan xD 
  7. Gdybyś miał/a trzy życzenia, jak byś je wykorzystał/a?
    Nie wie, nie wiem, nie wiem. Naprawdę. Na szczęście wiem, że nic takiego mi się nie przytrafi. 
  8. Tegoroczna premiera, której nie możesz się doczekać?
    Książkowej nie mam, ale "Gwiezdne Wojny" by się przydały  i oczywiście "The Book Of Souls" Iron Maiden.
  9. Wolisz trylogię w jednym tomie, czy każdą część osobno? 
    I tak, i tak. Teraz namawiam tatę, żeby mi kupił "Władcę Pierścieni" w jednej oprawie, bo mi szkoda pieniędzy. 
  10. Wolisz książki papierowe, ebooki, czy audiobooki? 
    Zdecydowanie papierowe. Chociaż czasami czytam również ebooki. 
  11. Bohater, z którym się identyfikujesz?
    Na przykład Aurora z serii "Ostatni..." Silvany De Marii. Zamknięta i delikatna, ale jak trzeba otwarta i waleczna. 
Dzisiaj nie nominuję nikogo, ani nie piszę pytań, bo... jestem zajęta ;) Natomiast chętnie dowiem się jak Wy odpowiedzielibyście na powyższe pytania. 
Zobacz więcej >

Joe Shooman - Bruce Dickinson. Iron Maiden


Siedzę przed monitorem i zupełnie nie wiem, jak zacząć pisać o człowieku, który motywuje mój tyłek do robienia czegoś innego, niż tylko leżenie i patrzenie w sufit, które od czasu do czasu urozmaicone jest o Trudne Sprawy. Tak naprawdę tej legendarnej postaci nie da się opisać słowami. Zważając na to, co przydarzyło mu się ostatnio i czemu się nie poddał. W 2014 roku dołączył do ludzi zmagających się z rakiem. Wyszedł z tego i zamiast odpoczywać gdzież w klimatyzowanej willi z basenem, on zajmuje się branżą lotniczą, czyli jedną ze swoich licznych pasji, których wyliczanie wprawia mnie w osłupienie. Mimo to nigdy nie zasiadł na laurach, tylko ciągle stawiał sobie cele i poszukiwał nowych doświadczeń, co zostało przedstawione m.in. w książce, po którą poleciałam w dniu premiery, zrywając się z atrakcyjnej pracy, dzięki której mogłam oglądać wiśnie nawet we śnie.

Jak to nie raz podkreślono w przedmiocie mojej recenzji, Bruce Dickinson jest osobistością nietuzinkową. Znany przede wszystkim jako wokalista Iron Maiden. Kapeli, która na całym świecie zdobywa sympatię kolejnych pokoleń od 1975 roku i nie zamierza przestać. Tak samo nasz bohater nie zamierza zastopować i oprócz kariery muzycznej, z zespołem czy bez, spełnia się jako sportowiec. Mianowicie jest szermierzem. Swoje umiejętności wykorzystywał nie tylko do reprezentowania na zawodach, ale również pełnił funkcję instruktora tej dyscypliny. W międzyczasie szkolił się na pilota, dzięki czemu woził fanów Iron Maiden na koncerty, a teraz rozwija swoją własną firmę lotniczą. Wcześniej zdobywał wiedzę, m.in. prowadząc cykl programów o samolotach w BCC, który podobno wciąż jest emitowany (oczywiście jest w Internecie dla ciekawych). Miał również przyjemność prezentować swoje audycje muzyczne w radiu oraz napisał dwie książki. Prawdziwy człowiek renesansu, którego de facto mogłoby nie być.

Biografia Joe Shoomana, oprócz tego, że traktuje odrobinę o życiu rodzinnym, szkolnym i pierwszych spotkaniach z muzyką Dickinsona, to szczególnie dużo mówi o czasach w niedocenionym bandzie Samson tego heavy metalowego wokalisty. Aby sięgać do korzeni, autor często odbiega od głównego tematu, co niektórych może irytować. To znaczy, pisze o ludziach, którzy mieli związek z Bruce'em, a nie o nim samym. W ten sposób można dowiedzieć się o muzykach, z którymi współpracował, czyli m.in. Paulu Samsonie oraz jego przegranej walce z rakiem. Myśl o tym mrozi mi krew w żyłach i nie mam za złe autorowi, że urozmaicił książkę w tak głęboko idące informacje. Po dość obfitym opisie Samson i jego udziale w ówczesnej kulturze, czytelnik przechodzi dalej do odpowiedzi na wiele ważnych pytań: jak Bruce dołączył do Iron Maiden, jak rozwijała się jego solowa kariera, kiedy powstały książki, dlaczego opuścił zespół... Na końcu znajduje się również dyskografia (do 2006 roku). Podstawowa ciekawość zaspokojona, ale dla mnie było tego trochę za mało. Jestem nieco zawiedziona.

Kolejnym problemem w tym wszystkim może być tłumaczenie, które czasami trudno było mi zrozumieć albo wyglądało jak napisane przez dziesięciolatka. Chociaż mogę się mylić. Może tak było zapisane w oryginale. W każdym razie nie zawsze mogłam się połapać w znaczeniu zdania albo nie w ogóle nie było tam sensu. Szkoda, ponieważ zamieszone w biografii wypowiedzi ludzi znających Bruce'a, były kopalnią wiedzy na jego temat oraz zbiorem anegdotek.

Joe Shooman - Bruce Dickinson. Iron Maiden

Miłym bonusem były zdjęcia w środku, a z racji tego, że książka jest wydrukowana na papierze BARDZO dobrej jakości, to one też wyglądały atrakcyjnie. No i nie są łatwe do znalezienia w sieci. Skoro już jesteśmy przy wydaniu, to ubóstwiam człowieka, który wymyślił, że ta książka będzie tak ładnie oprawiona. Jest w porządnej twardej okładce i prezentuje się przepięknie. W sumie mogę nią rzucać, a szybko się nie rozleci. Niemniej jednak fotografia na okładce mogła być inna, bo na tej jest więcej cienia niż tego, kto się powinien na niej znajdować.

Wychodzi na to, że spotkałam się z przerostem formy nad treścią, ale nie chcę być za bardzo krytyczna, gdyż jak wspomniałam na początku, pisanie o takim człowieku jak Bruce Dickinson, nie jest łatwe. Tak wszechstronny osobnik, potrafi zawstydzić swoimi osiągnięciami, lecz uważam, że raczej powinien być motywacją. Dla mnie jest. Nie tylko za to, co zrobił, ale też za jego sposób bycia. Pewny siebie, żądny wiedzy i kolejnych wyzwań. Jest intelektualistą, obdarzonym silnym i dociekliwym umysłem. Uwielbia sport. Jest elokwentny, silny mentalnie - powiedział Neal Kay w książce. Podziwiam Shoomana za jego pracę i bardzo się cieszę, że mogę mieć zarys kariery mojego mentora wraz z nęcącymi szczegółami, spisanymi przez tego pisarza.

Ocena: 6/10


Pomyślałam, że mogę podrzucić Wam jeden utwór śpiewany przez Dickinsona, bo czemu nie. Jeśli chcielibyście zapoznać się z jego głosem, to uważam, że dobrym startem jest piosenka Tears Of The Dragon z jego drugiej solowej płyty. Zawiera w sobie wiele nawiązań do życiowych rozterek wokalisty i jest jedną z granych w radiu, przez co przyniosła mu spory sukces. Oczywiście pamiętajcie, że nie wszystko zaczyna się od jednej piosenki. Sama się o tym przekonałam, a potem żałowałam, że nie słuchałam jakiegoś zespołu (czyt. Epica) przez jeden kawałek, który mnie nie porwał. 
Zobacz więcej >

Adam Simon, Brannon Braga - Salem (S01)

Salem serial

Nie mam pojęcia, kiedy i jak zafascynowałam się czarownicami. Od małej dziewczynki oglądałam bajki, w których bohaterki latały na miotłach. Potem przyszedł czas na Sabrinę, a już moim największym hobby stał się serial Czarodziejki. Nikt wtedy nie mógł odciągnąć mnie od telewizora. Nawet jedzenie, którego jestem ogromną zwolenniczką. Cała ta Księga Cieni i Duchy Światłości... Czy to naprawdę istnieje? Chyba mi przez to słońce odbija.

Wyobraźcie sobie, jak bardzo napaliłam się na Salem, gdy usłyszałam o tym serialu. Uznałam, że muszę go jak najszybciej zobaczyć. Skończyłam pierwszą serię, która premierę miała w 2014 roku, a już czeka na mnie kolejna! Nareszcie ktoś postanowił dopomóc mi w kontynuacji mojej fascynacji. Bynajmniej się nie zawiodłam. Jak nazwa wskazuje, akcja toczy się w średniowiecznym Salem, w którym rozpoczęło się polowanie na czarownice. Wiesza się praktycznie wszystkich, którzy mogą być wiedźmami, bez wiarygodnego udowodnienia im winy. Obsesyjne wręcz poszukiwania wielebnego Increase'a Mathera oraz jego syna Cottona, doprowadzają do śmierci wielu niewinnych ludzi. Tymczasem One są i dobrze się ukrywają. Diabeł wyszukuje zrozpaczonych, osamotnianych i porzuconych, aby przeciągnąć ich na swoją stronę. Jedną z jego ofiar jest Mary, której ukochany musi wyruszyć na wojnę. Wszystko komplikuje jej ciąża. Nie ma męża, więc mieszkańcy zniszczą życie młodej kobiety. Nie waha się, gdy pomoc oferuje jej Tituba - czarnoskóra niewolnica i służąca. Odprawia rytuał, w którym dziecko Mary znika, a niedoszła matka staje się czarownicą.

Po powrocie wojennego weterana Johna Aldena, Mary jest już żoną najważniejszego w mieście George'a Sibley, którego skutecznie unieruchomiła. Zaingerowała w życie Mercy, aby grać współczująca i odsuwać od sobie wszelkie podejrzenia. Chroni się ze właściwą damie gracją. Imponuje mi jej spokój, ostrożne działa i pewność siebie. Niestety uczucia do człowieka z przeszłości, mącą jej w głowie. Ostatecznie zadecyduje to o jego losie.


Fabuła tego serialu ogromnie trzyma w napięciu, jak przystało na thriller. Nigdy nie wiemy, jak ostatecznie skończy się egzekucja podejrzanego, bo staremu Matherowi nie można wierzyć. Jest oślepiony zwalczaniem szatana w jego otoczeniu. Niemniej jednak, dzięki jego postaci, poznajemy cały zestaw średniowiecznych narzędzi i sposobów tortur. Zawsze manipuluje swoimi ofiarami w taki sposób, żeby się przyznały bądź wydały sprawcę wszystkich nieszczęść w Salem. Ich winowajcami nie zawsze są wskazani i nie w każdym przypadku są to czarownice, ale ich rytuały też przyprawiają o dreszcze. Tajemnicze wywary, zaklęcia i siła umysłu. Lewitacja, podróże we śnie i laleczki wudu. Nic nie może wypaść z kontroli, bo skutki mogą być opłakane. Wielebny zna substancje  i przedmioty, którymi się posługują i nawet udaje mu się namierzyć w ten sposób prawdziwą wiedźmę. W końcu poświęcił temu większość swego życia i pragnie pociągnąć za sobą głupiego syna (za jakiego go uważa).

Tymczasem Cotton prowadzi swoje własne śledztwa i trudno mu zaakceptować metody ojca. Co z tego, że on również jest księdzem i ma chronić lud przed złem. Regularnie odwiedza swoją wybrankę w domu rozpusty, a sceny z ich udziałem do dyskretnych nie należą. Widz nie musi się zastawiać, co się dzieje, bo nic nie jest ukryte. Podobnie ma się sytuacja z Mary i Johnem z tym że urywki z ich udziałem są o wiele bardziej romantyczne. Ich dramatyczna sytuacja niestety nie pozwala im być razem. Tę dwójkę doprowadza to do skrzętnie ukrywanego szaleństwa.

Sceneria filmu jest mroczna, krwawa, pełna ognia i śmierci, co zakrawa na elementy horroru. Do tej pory pamiętam, jak oglądałam pierwszy odcinek około 23 i na ekranie pojawiła się zielonkawa postać z pryszczami i ogromnymi bąblami na pomarszczonym ciele. Jej długi, zakrzywiony nos i rzadkie szare włosy, nie były przyjemnym widokiem. Przestraszyłam się, zmniejszyłam obraz i przez resztę przebrnęłam, patrząc przez palce. Zważając na fakt, że tak wiarygodnie wystylizowanych zjaw, pojawiało się dużo. Nie chodzi tylko o makijaż, lecz i kostiumy. Z jednej strony podarte szaty, z drugiej eleganckie suknie i wyrafinowana biżuteria. Mary ubierała się bardzo elegancko i nie jedna jej kreacja mnie zachwyciła, więc to jest również lekcja dla interesujących się modą z tamtej epoki.

Sam serial nie jest okraszony jakąś nadzwyczaj przyciągającą słuchacza muzyką, pomijając upiorne odgłosy, ale czołówkowy utwór zawładnął mną na bardzo długo. Pochodzi z albumu The Pale Emperor Marylina Mansona i jest naprawdę ponury. Nosi tytuł Cupid Carries a Gun, który możne nie nawiązuje do czarownic, ale wstępne słowa to zmieniają.
Pound me the witch drums, pound me the witch drums, the witch drums. Better pray for hell, not hallelujah.

Salem idealnie oddaje pogrążony w mroku świat czarów i lęk mieszkańców miasteczka. Wielebny zapewnia, że nikt nie może być bezpieczny i ma rację. Powinni się modlić, aby wiedźmy pozwoliły im przeżyć. Doskonale się ukrywają, co widz może śledzić. W pewnym momencie osoba przed ekranem zacznie się bać o ich anonimowość. W pewnym sensie nią zawładną. Zarówno te w pięknych sukniach, jak i te bestie z lasu mieszające wywary w kotle wśród krwi płynącej z drzewa i trupów rzuconych na pożarcie robakom. Nikt ich nie chciał, z racji tego, że oskarżono ich o najgorsze rzeczy. Sprawiedliwości musiało stać się zadość. Przerażające miejsca nie raz wymuszą na Waszym ciele ciarki, a zarazem sprawią, że zaczniecie kolejny odcinek z Marylin Masonem.

Ocena: 9/10
Zobacz więcej >

Slivana De Mari - Ostatnie Zaklęcia, Powrót Królów


Wracam do Was z ostatnimi częściami cyklu Slivany De Mari. Wzbudziła ona we mnie wiele emocji, obudziła ogrom ciekawości, lawinę wzruszeń i mnóstwo uśmiechu. Jest po prostu czymś, co bardzo na mnie wpłynęło i myślę, że kiedyś do niej jeszcze zajrzę, mimo że "Ostatnie Zaklęcia" oraz ich kontynuacja, czyli "Powrót Królów", to dość obszerna lektura, lecz co za problem ją dosłownie pochłonąć. Autorka bardzo się postarała.

W kontynuacji serii, na którą składały się "Ostatni Elf", "Ostatni Smok" i "Ostatni Ork" do umysłu małego księcia wkrada się obraz życia starego karła Inskay'a. Nikt nie chce uwierzyć młodemu Jossowi. Jest tak niemądry i dziecinny, iż można uznać to za kolejną jego bujdę. Jednak tym razem chłopiec jest pewien, że karzeł żyje naprawdę i potrzebuje jego pomocy. Jest zagrożony, jego rodzinę czeka śmierć. Co więcej, jego całą wioskę może spotkać okrutna praca, która dzień za dniem będzie niszczyła ich wszystkich - mężczyzn, kobiety, dzieci i starców. Oni wyginą. Znikną jak elfy. Syn Królowej Czarownicy wie, że musi ją przekonać do tego, co objawia mu się we śnie, ponieważ kiedy zginie Inskay, on to odczuje. Umiejętności, które dzięki niemu nabył, przepadną, a on sam może odejść do ojca, gdzie jest bezkresna łąka nad bezkresnym niebem...

Wraz ze swoim rodzeństwem, miejscową karlicą i młodym rycerzem Atacletem rozmyślają, jak przekonać nieugiętą i porywczą Jutrznię. Ona obstaje przy swoim, ale istnieje szansa, że król Varil im pomoże. Ten niezwyciężony, który z bycia nikim, stał się najbardziej szanowanym i siejącym postrach  przywódcą. Może przybędzie, ale trudno będzie go znaleźć. W tym czasie, to niedoświadczony i wystraszony Atacleto, postanawia wystawić swoją odwagę na próbę. Czy słusznie poświęca swoje życie? Nie wiele nauczył się robiąc za nocną straż pod komnatą królowej Daligar oraz niańkę jej dzieci.

Tymczasem świat ludzi od nowa żyje lękiem przed wojną z przeraźliwymi wojownikami, którzy dostali szansę na ucywilizowanie się, dzięki niewoli u ludzi. Po powrocie do ojczyzny jednak nikt nie cieszył się, że są żywi, lecz uznał ich za istoty, które trzeba traktować jak zdrajców. Nawet gorzej niż kobiety tego prymitywnego plemienia, nie mogące pokazać twarzy i pozbawione możliwości wypowiedzenia jakiekolwiek słowa poza domem. Jednakże istnieje szansa, że to się zmieni. Odejdzie w zapomnienie. Najpiękniej byłoby wtedy, gdyby ktoś złamał to okrutne zaklęcie, przez które stają się marionetkami w rękach ich oprawców, których nazywają mężami.

Historia ta, doskonale ubrana w słowa, tym razem ma na celowniku rodzinę. Miłość kobiety do mężczyzny, do dzieci, do życia. Jutrzni tak bardzo brakuje sławnego słowa "mamo" od swoich pociech zamiast oficjalnych  zwrotów, że jeszcze bardziej pogrąża się w rozpaczy, którą wywołała śmierć Yorsha. Nie chce przeżyć tego jeszcze raz, więc Arduin, Joss i Erbrow są najbardziej strzeżonymi osobami w mieście. Mają się kształcić, ale nie opuszczać zamku bez zgody i bez czyjeś obecności. Królowa Czarownica staje się przewrażliwiona, ale pragnie dobra dla tych, którzy jej zostali. Kiedy owdowiała matka ma świadomość, że może stracić najważniejsze dla siebie istoty, stara się nimi jak najlepiej opiekować. Podobnie ma się z karłem Inskay'em, który po ucieczce z rąk kata dzięki Masciak, zadręczą się myślą o swojej córce. Jeśli dowiedzą się, kim jest, to zabiją i ją, i całe jego plemię. Zadręcza się tym, co mogą z nią zrobić. Mniejszym uczuciem darzy swoją żonę, z którą się ożenił tylko dlatego, że jego jedyna miłość wybrała innego. Uważa ją za głupią i nic nie wartą. Dopiero gdy zaczyna wierzyć, że może jest inna, jest piękna i mądra, to nie odrzuca faktu, iż stanie się to prawdą. Nieszczęśliwy związek może zdobyć szansę na rozkwit.

Nie podałam wszystkich przykładów, ponieważ w tej książce pojawiło się ich sporo. W różnych wariantach i sytuacjach życiowych, co wskazuje na to, jak wiele odcieni może zyskać jeden problem - miłość w rodzinie. Jest to coś jak najbardziej naturalnego, ale nie każdy tego doświadcza. Zapomina, jak to jest ważne, a konsekwencje są zatrważające, co najlepiej obrazuje życie orków. Niekochani synowie, którzy mieli zostać kolejnymi okrutnymi zwyrodnialcami, nie doświadczyli rodzicielskiego oddania. Skutek był taki, jak założono. Potwór, któremu zabijanie sprawia przyjemność. Nie ma żadnych uczuć. Jak się już zdążyłam przekonać w pierwszej części, mogą one wykiełkować od nowa. Yorsh tego dokonał, czule komplementując bezdusznego orka, któremu dał powód do uśmiechu inny niż ten, po którym ten nieszczęśnik miał krew na dłoniach.

W serii Slivany De Marii mogłam podążać za bohaterami przez ich wędrówkę od dzieciństwa do stawiania czoła problemom dorosłości. Lubię takie przedstawienie sprawy, ponieważ mam możliwość analizowania decyzji bohaterów i to na długim dystansie życiowym. Obserwuję rozwój postaci i konsekwencje ich wyborów. Widzę, co w danej chwili się dla nich liczy. Jutrznia cierpiąca z powodu braku wolności jako mała dziewczynka, teraz musi zająć się swoim ludem, aby to on nie cierpiał tego samego. Rankstrial, który nie chciał nawet myśleć o miłości, teraz będzie musiał ją ratować. Wszystko wywraca się do góry nogami.

Ocena: 9/10
Zobacz więcej >

Liebster Blog Award #2 #3


Po raz kolejny dostałam nominację do Liebster Blog Award. Właściwie dwie. Jestem ogromnie zaskoczona. Po prostu się nie spodziewałam. A z racji tego, że nawet w wakacje potrafię się zaziębić, trochę więcej leżę w łóżku (tylko ociupinkę), to mam czas odpowiedzieć na pytania zadane przez dwie wspaniałe blogerki. Zabieram się do pisania.
Zasady znacie: opowiadam na 11 pytań, piszę swoje 11 i nominuję 11 blogów (ale chyba tym razem tylu nie uzbieram).

Nominacja od Gabrysia vvjs

  1. Co zachęciło Cię do sięgnięcia po swoją pierwszą książkę?
    Do przeczytania pierwszej książki, która nie była lekturą szkolną, namówiła mnie Natalia i to jej zawdzięczam początek swojej miłości. Byli do "Zwiadowcy". Nie przypominam sobie, żebym wcześniej miała tak ogromną ochotę pochłaniać kolejne strony czyichś przygód. 
  2. Czy jesteś dumny/a z tego, że prowadzisz bloga książkowego?
    Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że tak. Ten blog, chociaż młody, wiele mi daje. Poza tym nie jest moim pierwszym. Polubiłam pisanie. Idzie mi to lepiej niż mówienie, ponieważ pewne sytuacje sprawiły, że się zamknęłam i trzeba było się do mnie długo przebijać. Teraz się tego pozbywam, a blog daje mi do tego motywację, ponieważ wiem, że robię coś, co sprawia mi przyjemność. Pozwala uwierzyć w siebie i daje poczucie, że jednak coś potrafię. Poza tym gdzie ćwiczyć pisanie wypracowań na lekcje polskiego, jak nie tutaj? Tyle dobra w jednym blogu...
    P.S. Jak widać, nie piszę tylko o książkach ;) 
  3. Jaką książkę czytałeś/aś najdłużej, a jaką najkrócej?
    Wydaje mi się, że najdłużej czytałam "Drogi Cichociemnych". Była to bardzo ciężka do przebrnięcia, historyczna książka, którą czytałam cały jeden semestr szkolny. A najkrócej zapewne "Dziecko Czarownicy" Celii Ress - kilka godzin. 
  4. Potrafisz skończyć czytać na pierwszej części jakieś serii, czy kiedy już zaczniesz to musisz ją skończyć całą?
    Oczywiście, że potrafię skończyć na pierwszej części (np. w przypadku serii "Czarodzieje"). Jak mi się coś nie podoba, to po co w to brnąc i się męczyć. Czytanie ma być przyjemnością. 
  5. Do kupna książki zachęca Cię okładka, jej opis czy czyjaś recenzja?
    Raz tak, raz tak. Różnie to bywa. 
  6. Czy masz swój ulubiony cytat? Jeśli tak to z jakiej książki pochodzi i dlaczego to właśnie ten cytat jest Twoim ulubionym?
    Jednego ulubionego nie mam, ale na dzisiaj:"Gdybyś na prawdę pomyślał, to byś nie pytał." by Halt "Zwiadowcy". 
  7. Słuchasz muzyki, pijesz lub jesz przy czytaniu?
    Przy czytaniu mam mieć cisze i spokój. Muzyka najwyżej bez słów, ewentualnie z takimi, których nie rozumiem, bo ja od razu zaczynam śpiewać. Nie pije i nie jem. Najczęściej leże.
  8. Myślałeś/aś kiedyś o tym, co zrobisz ze swoimi książkami kiedy dorośniesz i nie będziesz miał/a ochoty aby je ponownie przeczytać?
    Zrobię sobie na ścianie półki i będą mi robiły za ozdobę. Taki efekt biblioteki, bo... biblioteki są fajne xD Poza tym to takie moje małe marzenie. 
  9. Okładka jakiej książki jest okładką w której zakochałeś/aś się "od pierwszego wejrzenia"?
    Niestety nie przypominam sobie takiej okładki książki, ale mogę przedstawić albumu, którego tytułowy utwór inspirowany był książką. Iron Maiden - Brave New World.
  10. fot.: http://www.nuclearblast.de/
  11. Masz inne ulubione zajęcie poza czytaniem?
    Tak szczerze to ja robię wszystko i nic. Słucham muzyki, analizuję teledyski, uwielbiam chodzić na koncerty i oglądać dramaty, upiększać zdjęcia w Photoshopie i wymyślać wzorki w Illustratorze (kiedyś nawet męczyłam GIMPa). Tutaj zamotuje filmik bez większego sensu, a tam pobawię się w pisanie kodów HTML i CSS. Rysować mi się już nie chce, ale coś od czasu do czasu jeszcze wyskrobie. No i zapomniałam o gitarze, bo ostatnio długo nie była w moich rekach. Uczyłam się grać na keyboardzie, ale brat mi zabrał. Gotuję, ale blog kulinarny stoi w miejscu. Piszę opowiadania, ale przeczytać możecie tylko te, które tworzę z Pauliną (Pan Banan). Ostatnio zaczęłam robić zdjęcia, ciekawych zapraszam na Photobloga. Czyli w sumie nie robię nic, wszystko po łebkach. Nie potrafię się zdecydować. 
  12. Czy masz swoją listę "Chcę przeczytać"?
    Tak, tworzę ją na lubimyczytać.pl

Nominacja od Słodka Obsesja

  1. Twój ulubiony autor książek?
    John Flanagan, Michael Grant
  2. Na premierę jakiej książki najbardziej czekasz?
    Co do książek, to nie czekam na żadną premierę. Jak na razie zajmuję się tym, co już jest.
  3. Twoja ulubiona pora roku i dlaczego?
    I to jest trudne pytanie. Na pewno nie zima i nie lato. Pierwsza za zimna, druga za gorąca. Wiosnę też mogę wykluczyć, bo śnieg się topi, ogólnie robi się mi bagno przed domem. Kwiatki są, potem ich nie ma. Jedyną zaletą tej pory roku są moje urodziny.
    Wyszło na to, że jesień jest najlepsza. To prawda. Uwielbiam ten klimat, te kolory, deszczowe dni. Poza tym to najlepszy czas na glany, chociaż liście się lubią przyklejać do podeszwy. 
  4. Jaką książkę ostatnio kupiłeś?
    Magdalena Kanoniak "Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!". Autorkę możecie znać z YT, ponieważ prowadzi kanał modowy, który polecam. Do tego jest przesympatyczna i uwielbiam jak opowiada. Najlepiej się słucha właśnie ludzi z pasją, jak Radzka. 
  5. Masz jakieś nietypowe pasje?
    Żadnej nietypowej nie znalazłam. 
  6. Twój ulubiony zespół, wykonawca muzyczny?
    Nie mogę się zdecydować na jednego. Może moje last.fm przybliży sprawę. Na pewno Iron Maiden i Take That. Tak, tak, wiem, pop i metal trochę daleko od siebie leżą, ale muzyka jest muzyką. Na pewno Epica i Within Temptation. Sabaton, który tworzony jest przez wspaniałych ludzi. Lindsey Stirling, która jest królową skrzypiec i poruszania się na scenie. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. 
  7. Twój ulubiony gatunek muzyki?
    Jak napiszę za czym nie przepadam, będzie szybciej. Nie przemawia to mnie reggae, rap i disco polo. Soul też mogę dopisać do tej listy. 
  8. Masz w domu jakieś zwierzęta? Jeśli tak to jakie a jeśli nie to jakie chciałbyś mieć?
    Mam kota, którego nazwałam DJ, bo kiedyś z miski zrobił sobie płytę kompaktową. Mam psa, który jest rudy. I króliki, ale nie trzymam ich w domu. Oczywiście mój ulubieniec ma na imię Michael od króla popu Jacksona, ponieważ jest czarny, ale robi się biały O.o
  9. Co sądzisz o portalach społecznościowych?
    Jak się nudzisz, to dobre rozwiązania. Można ciekawych ludzi poznać, dowiedzieć się jakiś nowinek itp. Świetna sprawa. 
  10. Wyjeżdżasz w tym roku na wakacje? Gdzie jedziesz a gdzie chciałbyś pojechać?
    Nie wyjeżdżam, a pojechać chciałabym w odwiedziny do mojej przyjaciółki Pauliny. 
  11. Na jakim filmie byłeś ostatnio w kinie?
    "Mad Max" 

Moje pytania:

  1. O jak dużej biblioteczce w swoim domu marzysz? 
  2. Potrafisz czytać w miejscach publicznych? W gwarze i zgiełku? 
  3. Czy czytany horror jest dla Ciebie tak straszny jak oglądany? 
  4. Co chcesz osiągnąć dzięki blogwaniu? 
  5. Co przekazałabyś początkującym blogerom (szczególnie książkowym)?
  6. Kupujesz magazyny poświęcone Twojej pasji? 
  7. Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie ze szkoły?
  8. Jak zarobiłaś pierwsze pieniądze? 
  9. Czego nie zrobiłabyś za pieniądze? 
  10. Co jest Twoim ulubionym ubraniem i dlaczego to?
  11. Jakie jest Twoje najważniejsze postanowienie na te wakacje? 

Nominuję:

http://zagubiona-wslowach.blogspot.com/
http://uwielbiamlitery.blogspot.com/

Zobacz więcej >
Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka