John Flanagan - Turniej w Gorlanie

John Flanagan - Turniej w Gorlanie

Cofamy się w czasie do początku. Poznajemy to, co wcześniej było zamglone. Tak jak wizja młodego Halta. Halta ucznia, Halta... No właśnie, jakiego Halta? Przy szukaniu odpowiedzi na to pytanie, nie jedno zaskakuje. John Flanagan przedstawił jednego z najbardziej charakterystycznych bohaterów z innej strony. Płynny styl pisania pozostał. Można by rzec, iż autor nie wypadł z wprawy. Czy aby na pewno? 


Tym razem nie mamy odczynień z dalszymi przygodami Willa, lecz jego nauczyciela Halta oraz pozostałych postaci, z którymi ma potem styczność wspomniany młody zwiadowca. Turniej w Gorlanie  jest rozwinięciem opowiadania Hibernijczyk z jedenastego domu serii Zwiadowcy - jak zostajemy poinformowani na początku. Halt staje u boku Crowleya, aby wspólnie zaprzestać złych poczynań Morgarata. Okrutny władca pragnie rządzić całym Araluenem i ma bardzo podstępne plany. 

Morgarath był jedną z  postaci, za którymi tęskniłam. Dlatego też cieszę się, że autor do niego wrócił. Dlaczego wywarł na mnie takie wrażenie? Flanagan doskonale wykreował jego postać. Posępny i przebiegły facet, który wie, czego chce. W tej książce można było jeszcze bardziej wejść w jego umysł, usłyszeć myśli tego pewnego siebie człowieka i czuć jego strach, gdy przegrywał. Na szczęście miał to do siebie, że się nie poddawał (no bo co się będzie przejmował i tak jest mądrzejszy). Tej determinacji można by się od niego uczyć. Podobne cechy zresztą ma Halt, ale on należy do tego dobrego obozu i to jest zasadnicza różnica. Działa w słusznych sprawach. Nie szuka podziwu. Wręcz przeciwnie, jest skromny. Czytając o jego wczesnych latach, przekonujemy się, że zawsze taki był. Tymże razem dostaliśmy go w jeszcze nieoszlifowanej wersji. Potrafił być nieśmiały, a nawet płakał. Halt! Takie sceny z jego udziałem zawsze mnie poruszały.

Cecha, która również mu została, to na pewno cięty język. Dialogi, szczególnie te z Crowleyem, grożą niepohamowanym wybuchem śmiechu. W tej kwestii Flanagan się wykazał. To mi się w tym podoba. Że jego język jest swobodny. Nawet jak wplecie jakieś trudne słowa czy całe zdania, to nie jest się zbitym z pantałyku. Co prawda miałam czasami wrażenie, że niektóre zwroty akcji były nienaturalne. Musiały się wydarzyć tylko po to, żeby historia jakoś potoczyła się dalej. Gdzieś ginął pomysł, lecz potem szło to w zapomnienie, bo szykowała się dalsza podróż. 

Punkty kulminacyjne w książkach australijskiego pisarza, są zdecydowanie moimi ulubionymi. Wielka walka opisana w każdym szczególe. Trzeba naprawdę być znudzonym, żeby się w to nie wczuć. Jest tylko jeden minus. Nie da się w to nie wejść. Przed oczami pojawia się film i wraz z narratorem, operujemy kamerą, wychwytujemy najcenniejsze sytuacje. Czytać opis pojedynku między dwoma wielkim rycerzami, to jak czuć ich determinację, ból oraz obawy.

Kiedyś zaczęłam czytać, bo ktoś polecił mi Zwiadowców. Teraz to ja każe innym sięgnąć  po tę serię. Spokojnie mogłabym podsunąć Turniej w Gorlanie, ale co to za zabawa jak najpierw nie pozna się Halta z tej zamkniętej strony i nie przeżyje przygód z Willem. Na początek wielka akcja, a potem zagłębianie się w niuanse. Wtedy to naprawdę porywa. Autor dobrze zrobił, że zabrał czytelników w przeszłość. Pokazał, że mamy kontrolę na własnym życiem i to my je kreujemy. Możemy być ironiczni jak Halt lub weseli jak Crowley. Grunt, żebyśmy byli szczęśliwi. 


Autor: John Flanagan
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Tytuł: Turniej w Gorlanie
Tytuł oryginału: The Tournament at Gorlan
Seria: Zwiadowcy - Wczesne Lata
Data wydania: 4 listopada 2015
Wydawnictwo: Jaguar
Kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
Liczba stron: 360
Ocena: 7/10

Podobało się? Udostępnij:

10 komentarzy :

  1. Lubię książki przy których można się pośmiać, więc na pewno będę się rozglądać za "Turniejem w Gorlanie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam całą serię "Zwiadowców" ;)

      Usuń
  2. "Zwiadowcy" to jedna z moich ulubionych serii :) Naprawdę polubiłam ją za niebanalny pomysł, ciekawe postacie i śmieszne cytaty. Waham się czy sięgnąć po "Turniej w Gorlanie", gdyż boję się, że będzie dość naciągany jako, że to już czternasta książka "Zwiadowców", ale zapewne i tak długo nie wytrzymam bez jej przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to Twoja ulubiona seria, nie możesz ominąć "Turnieju w Gorlanie"! ;)

      Usuń
  3. Nie czytałam jeszcze Zwiadowców, jednak planuję to zrobić. Trochę przeraża mnie ilość tomów w tej serii, ale mam nadzieję, że sobie z tym poradzę :D
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomów jest sporo, ale jak zaczniesz, to... szybko skończysz. Bardzo przyjemnie sie czyta i ciągle chce się więcej. Chyba to magia ;)

      Usuń
  4. Musze to mieć do kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już sie balam ze to jakis spoiler, jak skoncze serie to postaram sie i to zgarnąć ^_^

    OdpowiedzUsuń
  6. czytałam Zwiadowców kilka lat temu, może już jestem za stara ale biegnę do biblioteki po nową cześć!
    pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejuuu. jak ja ci zazdroszczę no :D Ale, jak kupię sobie tą, to będę chciała mieć wszystkie książki Flanagana, bo tak go uwielbiam! Jeju i jeszcze Haaalttttt.... <3 <3

    OdpowiedzUsuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka