Małgorzata Maria Borochowska - Złamane Pióro

Małgorzata Maria Borochowska - Złamane Pióro

Zapewne każdy z Was zastanawiał się, czy łatwo jest odbić się od dna albo, czy z beznadziejnej sytuacji jest jakiekolwiek wyjście. Myślę, że każdego czeka taki problem i trzeba będzie sobie z nim poradzić. Ewentualnie się mu poddać, czego nie polecam. Bohaterka mojej dzisiejszej recenzji bardzo mnie zaskoczyła i dała wiarę w to, że nic nigdy nie jest stracone, a szczęście zostanie odnalezione, jeśli da się mu szansę. 


Emily Crewe po skończonych studiach, postanawia przeprowadzić się na wieś, by tam dokończyć swoją powieść i odciąć się od świata. Miała swoje powody oraz cele, ale tylko przyjaciółka o nich wiedziała. Nic nie wskazywało na to, że komuś więcej je zdradzi. Nawet swojemu sąsiadowi, który pojawia się i znika, dotrzymując towarzystwa i nie wypytując o szczegóły.

Jak można wnioskować, jest to powieść bardzo tajemnicza. Od początku miałam takie wrażenie i utrzymywało się ono aż do samego końca. Autorka stworzyła dużo sytuacji, które dawały możliwość dopowiedzenia sobie ewentualnych zakończeń.  Jest to moim zdaniem coś, co potrzebuje sporo wprawy. Łatwo jest przecież napisać wszystko i nie dać czytelnikowi szansy na własne przemyślenia. Dlatego też chętnie poznaje się dalszą historię, chociaż nie pędzi ona na łeb na szyję i rozwija się powoli. Takie dawkowanie informacji również wydało mi się dość trudne, bo w tej książce były głównie niedopowiedziane wypadki, które albo takie zostawały, albo się pokazywały na tyle, by kontynuować losy z potrzebną wiedzą. Dlatego też nie jest się przytłoczonym wszystkim naraz tak, iż nie wiadomo już co było na początku.

Równocześnie z przebywaniem wraz z bohaterką, poznajemy jej powieść. I tutaj zaskoczyła mnie umiejętność przeplatania rzeczywistości i fikcyjnego świata. Kiedy oddalamy się od Emily, wchodzimy w fantastyczny świat przez nią wykreowany, który nawiązuje do jej przeżyć, a równocześnie jest zupełnie inny. Pełen osobliwych mieszkańców oraz bajek, gdzie to od bohaterki zależą dalsze losy i to ona musi zmierzyć się z czekającymi na nią trudnościami, choć wydają się nie do przebycia. Po wyjściu z tego miejsca widać, że to samo dzieje się u świeżej studentki, ale na trochę innej płaszczyźnie. Chociaż fabuła tego, co stworzyła, nie była szczególnie oryginalna, to postacie i przede wszystkim nazwy, uznałam za pewnego rodzaju geniusz. Bardzo niespodziewane.

Co jeszcze rzuciło mi się w oczy, to cytaty z piosenek i sam gust muzyczny bohaterki, który tak bardzo był podobny do mojego, że ta świadomość tylko umilała dalsze czytanie. Poza tym nie tylko w ten sposób można utożsamić się z Emily. Ważne były jej decyzje i jak je popierała, bo sami przyznacie, że wybór życia po studiach, nowy początek, jest czymś, co decyduje o tym, co się z nami stanie w przyszłości.

To wszystko, o czym napisałam powyżej, zapakowano w przepiękne słowa i kwiecisty język. Uwielbiam ten moment, kiedy mogę przeczytać jedno zdanie kilka razy, bo tak bardzo mi się podoba. Specyficzne było to, że autorka wprowadziła synonimy, czyli zamiast nie ma potrzeby było: nie ma potrzeby, uzasadnionego powodu, motywu, argumentu ani przyczyny. Ten zabieg od razu rzuca się w oczy i nasuwa na myśl pytanie, czy długo się nad tym myśli. Moim zdaniem to świadczy o dużym zaangażowaniu w tę książkę, a co za tym idzie serce włożone w pracę nad nią. Kiedy czytelnik wyczuje zaangażowanie, nie ma nic lepszego niż delektowanie się takim dziełem.

Złamane Pióro jest powieścią z doskonale dobranymi słowami. Zachwyca swoim wyszukanym językiem, przedstawia na kolejnych kartach życie kobiety, która postawiła sobie cel i czeka ją walka o siebie, o marzenia i o miłość. Umiejętne przeskakiwanie między realnością a fikcyjnością, dodaje niecodziennego wymiaru temu dziełu. Trzeba czytać go z pasją, tak samo jak napisała go autorka.


Autor: Małgorzata Maria Brochowska
Tytuł:  Złamane Pióro
Data wydania: 11 lipca 2012
Kategoria: literatura piękna
Liczba stron: 360
Ocena: 8/10




 Za możliwość zapoznania się z powieścią dziękuję autorce.

Podobało się? Udostępnij:

9 komentarzy :

  1. Ostatnio miałam okazję przeczytać tę książkę i muszę przyznać, że dzięki niej zaczynam przekonywać się do polskich autorów. Była naprawdę ciekawa ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak to jest "cudze chwalicie, swego nie znacie". Mamy naprawdę czym i kim się pochwalić ;)

      Usuń
  2. Powieść jeszcze przede mną, i już boję się, o co chodzi z tym znakiem zapytania....
    A zabieram się za nią, jak tylko ogarnę książki z biblioteki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam niestety ale brzmi interesująco. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jako świeży student powinnam się utożsamiać :D więc kto wie? być może sięgnę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam. Książka skłania do przemyśleń, a to zawsze może jakoś pomóc. A nuż jakiś plan na życie Ci wpadnie do głowy :)

      Usuń
  5. Chcę, chcę, chcę albo inaczej - muszę, muszę, muszę ją przeczytać :)
    Ta powieść coraz bardziej mnie intryguje!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście nie przepadam za rodzimymi autorami poza Sapkowskim więc raczej nie sięgnę po nią:(
    Recenzja książki Georga R.R. Martina - "Gra o Tron" już na moim blogu :)
    Recenzjonistycznie
    No Longer Nightmare

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie spotkałam się jeszcze z tą książką i wątpię, że kiedyś mi się uda ją przeczytać. Ale nie mówię nie! Zapiszę sobie ten tytuł na liście: kiedyś przeczytam.
    Pozdrawiam,
    Piżama w koty

    OdpowiedzUsuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka