S.C. Ransom - Błękitna Miłość


Czasami przypadek potrafi zadecydować o całym życiu. Kiedy wychodzi to na dobre, nie pozostaje nic, jak tylko się cieszyć i starać uwierzyć we własne szczęście. Gorzej gdy los zaprowadzi do ślepej uliczki, łez i cierpienia. Nigdy nie można być pewnym, na co wypadnie, ale istnieje szansa, że będziemy rzucani od jednego do drugiego aż zatrzymamy się gdzieś w chwiejnym środku. Jak wyglądałoby takie zrządzenie losu, jeśli chodzi o miłość? 


Alexa znajduje nad brzegiem rzeki bransoletkę. Niezwykłą bransoletkę, bo dzięki niej kogoś widzi. Nieziemsko przystojnego chłopaka, w którym się zakochuje i jest niesamowicie szczęśliwa, gdy odkrywa, że może z nim rozmawiać. Wykorzystuje do tego każdą nadarzająca się okazję, ale sprawa komplikuje się, gdy odkrywa jego kolejne sekrety. Ten najważniejszy polega na tym, że nie mogą się spotkać, dotknąć... Callum znajduje się w innym wymiarze. Gdzieś między życiem a śmiercią, ale czuje to samo do Alexy, co ona do niego. Zafascynowanie dziewczyny zostaje zachwiane przez siostrę Calluma, która zdradza niecne zamiary swojego brata, mając dla tego ważny powód.

Powiem szczerze, że fabuła Błękitnej Miłości nie powala. Jest strasznie monotonna, przewidywalna i przemyca niewiele nowego. Jest sobie dziewczyna, która spotyka chłopaka. Zakochują się w sobie, jest sielankowo aż tu nagle na drodze staje problem nie do przebycia. Tak naprawdę losy Alexy i Calluma przestały mnie interesować na samym początku i przysięgam, że gdyby nie czarny charakter, to bym umarła z nudów. Trochę się zamieszało i pojawiła się całkiem ostra akcja. Driftowanie po ulicy bez prawa jazdy. Szaleństwo! Za to w słusznej sprawie i na chwilę można było załapać się na odrobinę adrenaliny. Jednak to byłoby na tyle z ciekawszych sytuacji oprócz tej, w której bohaterka o mało co nie umarła.

Zresztą co można powiedzieć o głównej postaci. Jest słaba. Ot, zwykła nastolatka, która myśli tylko o randkach i przystojniakach, a na dodatek pochodzi z bogatej rodziny, ma kochających rodziców i zadziornego starszego brata, który jak trzeba, stanie w obronie siostrzyczki. No błagam! Serio? Najgorsza bohaterka, z jaką się spotkałam. Ta jej płytkość doprowadzała mnie do mdłości. Od jakiegoś czasu polowała na największe ciacho w szkole. Jak już się udało, powoli przestała się nim interesować i zajęła się swoim nowym, prawie nierealnym Callumem. Ich miłość z kolei była tak słodka, że nasza droga Alexa zachowywała się jak dwunastolatka. Wydawała mi się bardzo dziecinna, a niby moja rówieśniczka.

Oczywiście swego rodzaju głupoty dodawały książce dialogi, bo nie wiem czy ja coś źle czytałam, czy kilka razy pojawiało się podobne pytanie, na które padały sprzeczne odpowiedzi. To może bardzo skołować czytelnika i wcale nie jest przyjemne. Jeszcze ciekawsze były te pytania bez odpowiedzi, które zostawały przerywane narracją. To było takie... bez sensu. Poza tym czytało się bardzo szybko, bo raczej nie było się nad czym zastanawiać.

Wystawiając ostateczny werdykt książce S.C. Ransom, stwierdzam, że nie ma w niej nic wyjątkowego. Nie zawiera zbyt wielu okazji, żeby głębiej wejść w akcję i to lektura na zabicie czasu, chwilę bezmyślności, bo raczej się nigdzie z nią nie polecicie. Zwłaszcza, że bohaterka ma tendencje do irytowania czytelnika swoim szczęściem i doskonałością, przy okazji odsłaniając banalność. Jedyną postacią, która wprowadza coś do tej historii, jest Catherine, która i tak pojawia się na chwilę.


Autor: S.C. Ransom
Tłumaczenie: Agata Kowalczyk
Tytuł: Błękitna Miłość
Tytuł oryginału: Small Blue Thing
Seria: Błękitna Miłość
Data wydania: 19 kwietnia 2011
Kategoria: science-fiction, fantasy
Liczba stron: 344
Ocena: 2/10



fot.: a natural thing (CC, kadrowane)

Podobało się? Udostępnij:

20 komentarzy :

  1. Skoro mówisz, że są ambitniejsze i ciekawsze lektury, to nie sięgnę. Chociaż... lubię takie lektury "w zawieszeniu". "Pomiędzy". Fajny klimat.

    Zapraszam na nową recenzję!
    www.przerwa-na-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie Ty jedna tak nisko oceniasz tę ksiażkę :/ I dobrze! Przynajmniej nie naraże się na złą lekturę ^^

    Pozdrawiam, Lucy z Górki Ksionszków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze Ci powiem, że myślałam, iż dwunastolatki będzie kręcić ta książki, więc znowu takich złych opinii nie będzie mieć, ale skoro tak mówisz... Bo ja oczywiście żadnej recenzji nie czytałam :)

      Usuń
  3. Na początku zachęciła mnie okładka, jednak szybko z niej zrezygnowałam. Poznałam treść oraz opinie innych i już wiedziałam, że nie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do okładki, to dzień po przeczytaniu widziałam na photoblogu zdjęcie zupełnie w tym samym stylu. Z tym że modelka miała trochę inaczej ułożone ręce. Także minus 5 do oryginalności xD

      Usuń
  4. To faktycznie kiepska ta bohaterka... Jakoś nigdy wcześniej nie słyszałam o tej pozycji, ale ty mnie do niej zniechęciłąś :P I raczej do niej nie zajrzę :P
    http://czytelniczemysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie cierpię irytujących bohaterek, bo wtedy mam ochotę rzucić książką, zatem ani myślę sięgać po powyższą lekturę ;) Dziękuję za ostrzeżenie ;) Uchroniłaś mnie od przeczytania gniota i szmiry ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno po nią nie sięgnę. Wydaje mi się, że to typ książki, w której wystarczy odhaczać na liście rzeczy typowe dla tego typu pozycji...

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro nie ma w tej książce niczego wyjątkowego, to na pewno po nią nie sięgnę. Obawiam się, że mogłaby to być tylko strata czasu ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam tę książkę kilka razy w księgarni i zastanawiałam się nad jej kupnem. Teraz po Twojej recenzji chyba sobie ją odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem warto sięgnąć po mało ambitną powieść.. dla własnej przyjemności i odskoczni od cięższych tematów dla własnego zdrowia psychicznego.. :D

    Zapraszam do siebie ;)
    recenzjeksiazkomaniacy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo końcowej opinii zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Sama sprawdzę jak jest naprawdę, bo są gusta i guściki.
    www.czytanko.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za ostrzeżenie, na pewno nie sięgnę po tą książkę nie będę na nią tracić czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow! Genialny blog, książkę z miłą chęcią przeczytam, gdy będzie brak książek na mojej półce"muszę przeczytać" .
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie, odświeżyłam trochę design, mam nadzieję że będzie lepszy
    http://i-think-this-book-is-funny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie to książka, która zanudziłaby mnie, a pewnie i zirytowała :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Początkowo chciałam ją przeczytać, ale na szczęście intuicja mnie powstrzymała i okazuje się, że miała rację. Przewidywałam, że książka może być typowa, wręcz schematyczna, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle. No cóż, będę się od niej trzymała z daleka.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam o tej książce, a skoro mówisz że jest słaba to nie przeczytam. Jakoś nie przepadam za książkami o zakochanych nastolatkach, wydają mi się za bardzo cukierkowe i nierealne.
    Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  16. Brak adrenaliny - podziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dawno temu przeczytałam gdzieś opis albo opinię o tej książce i od razu poleciała na półkę "do przeczytania". Potem mi z nią schodziło i schodziło, a po paru latach gdy ponownie przeczytałam opis książki doszłam do wniosku, że już nie chcę jej przeczytać. A po Twojej opinii utwierdziłam się w przekonaniu, by jednak sobie odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ją uważam, że książka jest ok. Może nie jest jakoś super napisana, ale historia jest ciekawa. Czytalam lepsze, ale z pewnością nie nazwę przeczytania tej serii stratą czasu

    OdpowiedzUsuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka