Julianna Baggott - Nowa Ziemia

Świat tworzą dwie grupy ludzi. Pierwsza z nich to ci, którzy pragną rządzić, tworzyć miejsce dla siebie oraz pod swoje wyobrażenia i starają się do tego dążyć. Drudzy chcą tylko żyć w spokoju, lecz są również zagrożeni przez tych pierwszych, którzy mogą zniszczyć ich równowagę. Co się może stać, gdy niebezpieczeństwo z ich strony stanie się realne? Gdy przez głupotę i chciwość względnie dobry plan zacznie się sypać, a cierpienie będzie wszechobecne u każdego? Zapraszam Was do zapoznania się z wizją takiej Ziemi, wykreowanego przez Juliannę Baggott. 


Nastąpił Wybuch. Zupełnie nagle i bez uprzedzenia. Gorące światło zalało świat, zaczęło topić i stapiać, zbudziło panikę i spowodowało masową śmierć oraz zniszczenia. Wszystko zgodnie z planem twórców Kopuły, która ochroniła tylko wybranych, by potem stworzyć nowy Eden. Ci poza bezpiecznym schronem zmarli wskutek oparzeń, lecz nieliczni z tego wyszli i już na zawsze zostali złączeni z zabawkami, różnymi przedmiotami, szkłem, piaskiem, roślinami, zwierzętami, z matkami, braćmi, przyjaciółmi... To wszystko przylegało do ich ciał i stało się z nimi jednością. Jedna z dziewczynek, Pressia, zamiast dłoni ma lalkę. Jest zmęczona tym zadymionym i zakurzonym światem, w którym pełno niebezpieczeństw, przemocy i nieufności. Nie to co w Kopule, zajmującej się tworzeniem lepszych ludzi, przyglądając się swoim nieszczęsnym braciom z oddali, dodatkowo zakłamując rzeczywistość. Czy to ma szansę zadziałać?

Nowa Ziemia zachwyca swoją niezwykłością, ponieważ pomysł z wielkim Wybuchem, zniszczonym światem i złączoną materią, wydał mi się nadzwyczajny. Kiedy poznaje się kolejne zmutowane postacie jak kilkuosobowe Grupony, Pyły, matki z wtopionymi dziećmi czy chłopca z ptakami w plecach, z jednej strony się krzywi z obrzydzenia, a z drugiej zachwyca i wywołuje pracę wyobraźni na najwyższych obrotach, żeby to sobie jak najlepiej przedstawić. Niestety czytelnika ogarnia też smutek, gdy ma przed oczami trudności takiego życia. Pressie Belze wstydzi się lalki, która na nią patrzy. Zakrywa ją, a w akcie desperacji próbuje ją odciąć. Dopiero Bradwell uświadamia jej, że te zmiany są ich dumą, bo świadczą o tym, że przetrwali. Tak samo my nie powinniśmy zakrywać naszych niedoskonałości, bo są częścią nas i stanowią kawałek tożsamości, odrębności oraz dumy.

Jak za to wyglądają ludzie z Kopuły? Skoro nie byli narażeni na niszczącą siłę Wybuchu, pozostali Czyści. Czy szczęśliwi? Patrtrige Willux, jak i jego koledzy, poddawani są kodowaniu, które ma ulepszyć ich mięśnie, umysł i co tam jeszcze można poprawić, aby społeczeństwo było doskonałe. Z tym że chłopiec okazuje się odporny na te zabiegi. Jego ojciec, odpowiadający za Wybuch, jest pewny, że stoi za tym matka Partridge'a. Podczas rozmowy z synem, młody Willux wychwytuje, że jego rodzicielka żyje, ale na zewnątrz i postanawia ją odszukać. Tęskni za nią, a okrutne zabiegi i kłamstwa jego ojca go przerażają. Czuje się źle i niespokojnie, a działanie, które podejmuje, daje mu nadzieję. Nie zdaje sobie sprawy z kolejnego spisku i tego, co czyha na niego w ruinach.

Wśród ludzi, którzy zostali na próżno szukać litości, pomocy czy ufności, więc Partridge miał szczęście, że spotkał Pressię, która dzięki miłości dziadka zachowała najzwyklejszą ludzką wrażliwość. Beznadziejność sytuacji, samotność. rezygnacja i brak uczuć, zniszczyły w pozostałych większość ich samych. Nie tylko taka tragedia może wywołać takie skutki. To tylko nawiązanie do dzisiejszego świata. Sami widzimy, jak niektórzy ludzie zmieniają się pod wpływem tych wszystkich złych rzeczy dookoła. Czy da się to naprawić?

Jednak czasami egzystuje szansa i jest to właśnie ta miłość, która ma ogromną moc. Ona zawsze istnieje, gdy znajdzie się chociażby mały impuls, aby ją obudzić. Jak ten, który popchnął do siebie Pressie i Bradwella czy Partridge'a do Łydy i w końcu brata oraz siostrę, którzy zobaczyli się pierwszy raz. Jeśli to się znajdzie, potem jest lepiej. Pod warunkiem, że nie jest to miłość fałszywa, która popchnęła żonę Ingershipa do zabójstwa. Trzeba potrafić ją rozpoznać i naprawić lub się od niej odciąć.

Cała ta historia jest metaforą dzisiejszego świata. Wszystkie spiski, knucia, zachowania i ich następstwa. Z tym że Nowa Ziemia przedstawia to w bardziej dobitny sposób i oczywiście w wymyślonym środowisku. Pomysłowym i zaskakującym. Bohaterowie są niezwykle dzielni w tym trudnym czasie, ale nie gubią swoich wspomnień, które trzymają ich na powierzchni i są czymś bardzo cennym. Ziemia niszczeje... przez człowieka. Musimy ją uratować!


Autor: Julianna Baggott
Tłumaczenie: Janusz Maćczak
Tytuł: Nowa Ziemia
Tytuł oryginału: Pure
Seria: Świat po Wybuchu
Data wydania: 9 maja 2012
Kategoria: science-fiction, fantasy
Liczba stron: 472
Ocena: 8/10



Książka bierze udział w wyzwaniu Czytamy od A do Z.

Podobało się? Udostępnij:

8 komentarzy :

  1. Ten tytuł brzmi obiecująco. Podobają mi się takie historie, chociaż może to zabrzmieć okrutnie. Nie będę tu przytaczać innych powieści, które mówią - w sumie - o końcu świata, bo tak nieładnie, ale myślę, że ta na ich tle się wyróżnia. Zdecydowanie chcę przeczytać!

    Zapraszam na nową recenzję ;)
    www.przerwa-na-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie ją sobie odpuszczę, bo ostatnio czytałam mało pochlebne recenzje na temat tej książki i nie jestem do końca pewna czy by mi się spodobała. Jednak nie mówię definitywnie "nie", gdyż z czasem może najdzie mnie na nią chęć. Wiadomo- kobieta zmienną jest ;P

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i bardzo mi się spodobała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabuła jest naprawdę intrygująca, autorka świetnie to wszystko wymyśliła. Jestem pewna, że sięgnę po tę książkę ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie. Lubię motywy post-apokaliptyczne, więc może ją kiedyś przeczytam ;)
    ściskam ;*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już wiele o książce, jednak za bardzo przypomina mi to "W otchłani". Jak na razie nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To zdecydowanie moja ulubiona seria dla młodzieży - dopracowana, przemyślana, dojrzała. Bohaterowie i fabuła, choć ze schematów korzystają, nie są powtarzalni, a to bardzo duży plus. Wartości dodają też wyjaśnienia autorki zawarte w posłowiu, które tłumaczą, skąd wziął się pomysł na książkę i dlaczego został zrealizowany. W "Nowej Ziemi", w przeciwieństwie do wielu innych młodzieżówek, o coś chodzi i jest to bardzo duży plus.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam pojęcia o istnieniu tej książki, dziękuję za zgłoszenie tekstu do konkursu. Link znajdzie się w poście podsumowuącym.

    OdpowiedzUsuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka