John Lee Hancock - Wielki Mike

W tym pości chciałam się z Wami podzielić przemyśleniami na temat filmu "Wielki Mike", który wczoraj obejrzałam. Rzadko się zdarza, uwierzcie mi, że zostaję, by skończyć seans po reklamach (jeśli mówimy o TV). W przypadku tego dzieła dzielnie pilnowałam pilota, by mi go przypadkiem ktoś nie podprowadził i nie przełączył na Polo TV. Mimo że nie lubię realizacji o sporcie, to dla tego zrobiłam wyjątek. Bo oprócz tego, że film ten opowiada historię bezdomnego chłopaka, który staje się gwiazdą futbolu (brzmi znajomo?), to zawiera wciągającą historię opartą na książce "The Blind Side: Evolution of the Game" Michaela Lewisa.


Mianowice produkcja przedstawia losy Michaela Ohera, który ma bardzo postawną budowę i ciemny kolor skóry. Pochodzi z bardzo nieprzyjaznej dzielnicy, nie ma domu, matka jest ćpunką, a on dostaje szanse na naukę i lepsze życie. Niestety wszystko to powoli zaprzepaszcza. Nie uczy się, nie odzywa i nikt za bardzo za nim nie przepada. Bieg rzeczy powoli się zmienia, gdy okazuje się, iż Michael jednak potrafi się uczyć. Mało tego, nie jest głupi. Potrzebuje tylko warunków, pomocy i wsparcia. Na szczęście jego losy toczą się tak, że zostaje przygarnięty przez bogatą rodzinę. Michael czuje się szczęśliwy i rodzina, która wzięła go pod swój dach, wcale tego nie żałuje. Bezdomny chłopak staje się jej członkiem.

Po tym filmie widać, że start bywa trudny, ale gdy ma się kogoś, kto potrafi kopnąć w tyłek i zmotywować, wszystko jest możliwe. Co z tego, że Michael miał siłę, by brać udział w, moim zdaniem, brutalnej grze w futbol, skoro był bardzo sentymentalny? Nie potrafił używać... przemocy. Wszyscy byli zachwyceni jego posturą. Było pewne, że będzie się nadawał. Okazało się trochę inaczej. Ktoś musiał to zmienić albo chłopak skończy jak reszta z jego dzielnicy.

Wspaniałą rolę odegrała Sandra Bullock. Wierzcie mi albo nie, ale od teraz po prostu ją uwielbiam. A jeszcze bardziej postać, w którą się wcieliła. Piękna kobieta sukcesu. Silna, pewna siebie i mądra. Wie, co robi i wie, czego chce. Nie boi się pomóc nieznajomemu nastolatkowi. Zawsze ma ostrą ripostę, trzyma na swoim i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Nikomu. Nawet nie okazuje strachu, gdy sama przemierza ulice miejsca zamieszkania Michaela. Jej zaangażowanie pomogło mu odnaleźć siebie, a jej dało to przeogromne szczęście i spełnienie. Chciałabym kiedyś móc zobaczyć w sobie taką kobietę, która oprócz tego, co napisałam powyżej, wie jak zadbać o rodzinę. Zawsze zachowuje zimną krew i na pierwszym miejscu stawia spokój.

fot.: filmweb.pl

W filmie tym była scena, która bardzo mną wstrząsnęła. Trochę spoiler będzie. Był to wypadek, który spowodował Michael. Jechał nowym samochodem, który dostał od nowej rodziny, razem z nowym bratem, który był tylko dzieckiem, ale kawał z niego mądrali. Wszystko pięknie, ładnie, jest wesoło, ale przez nie uwagę, samochód uderza w inny pojazd. Krew, potłuczone szyby i moje zmartwienie "co teraz?" Myślałam, że mały umrze, Michael będzie ciężko ranny, a samochód do kasacji. Ku mojemu zaskoczeniu, tylko ostatnia teza się sprawdziła. S.J. - chłopiec - wyszedł z tego cało i jeszcze żartował, czy krew się spierze. Chociaż ujęcie obok karetki z jego udziałem, wyglądała przerażająco. Michael go uratował. Zatrzymał ręką poduszkę, która zgniotłaby małego. I tylko ta ręka lekko ucierpiała. Co zrobiłaby większość mam w obliczu takiej sytuacji? Może szlaban, jakieś kazanie, nigdy więcej samochodu i, nie daj Boże, złość. A co zrobiła postać odtwarzana przez Bullock? Na początku przestraszona, podeszła do Michaela, zapytała gdzie S.J., upewniła się, że nic mu nie jest, po czym zaczęła pocieszać Michaela. Bez żadnych kazań... Przecież każdemu może się zdarzyć. Poza tym nie potrafię sobie wyobrazić szoku Wielkiego Mike'a.

Dzieło to jest świetnie zrobione. Chociażby przez powyższą scenę. Jak na dramat przystało, ruszył mną i wcale nie sprawił, że przez patrzenie na piłkę do futbolu i dziką dzielnice (o jakich pełno filmów), miałam ochotę pójść sobie Facebook'a poprzeglądać. To tylko świadczy o tym, że ten film, to nie jest byle co. Z tego, co czytałam, to Sandra Bullock dostała Oscara i Złoty Glob dzięki tej produkcji. Nie dziwię się i serdecznie Wam go polecam.

Podobało się? Udostępnij:

9 komentarzy :

  1. Trochę obawiam się amerykańskich filmów z rodzaju "from zero to hero", gdyż zwykle kojarzą mi się z patosem i nadęciem. Ale jak tak sobie czytam tę recenzję, to mam ochotę dopisać ten film na listę filmów, które chciałabym obejrzeć w nieodległej przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać i oklepane tematy można zrobić tak, że się wydają inne. Albo po prostu takie są ☺

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc to zawsze lubiłam takie filmy. Dodawały mi otuchy i wiary w siebie. Dodatkowo, pokazywały mi że nie tylko ja mam problemy w życiu.
    Kiedy będę miała trochę więcej czasu, to oglądnę ten film.
    Cieszę się że piszesz o takich wartościowych pozycjach a nie o np. "Zmierzchu" czy innych, marnych produkcjach (moim zdaniem, oczywiście).
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jest naprawdę godny uwagi. Myśle, że nie pożałujesz ☺

      Usuń
  3. Oglądałam ten film kilka lat temu, ale wciąż jestem nim tak samo zachwycona na początku. Jest po prostu świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam ''Wielkiego Mke'a'' całkiem niedawno i chyba zgadzam się w Twoją opinią. Preferuję inny typ filmów, z dużą ilością pościgów, strzałów i bijatyk, z porcją grozy w każdej scenie, ale, jak każdy, potrafię zauważyć czy film jest interesujący i ciekawie nagrany, czy ma nietypową fabułę i jak aktorzy wcielili się w swoje role. Myślę, że warto go obejrzeć. :)
    Co do samej recenzji to zauważyłam kilka literówek i powtórzenia wyrazu ''film'' - rzeczywiście, ciężko znaleźć do tego synonim, ale można napisać np. ''seans''. ;)
    Pozddrawiam :D
    http://recenzentkaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzeczywiście... Czytałam to tysiące razy i nie zauważylam tego ''film, film''xD
      tak to jest jak dopada wena i chce sie wszytskie myśli jak najszybciej przepisać

      Usuń
  5. Miałam trochę inne wrażenia, bo mnie film szybko znudził, ale wielki szacun za rolę Sandry Bullock. Świetnie tu zagrała:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam i naprawdę film mi się spodobał,a Sandra którą znałam tylko z komediowych ról tutaj pokazała na co ją stać. Poruszający film tym bardziej, że ta historia zdarzyła się naprawdę. pozdrawiam! :)
    http://ich-perspektywy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka