Delain - The Human Contradiction

fot.: delain.nl
To interesujące jak bardzo rozwijało się moje zamiłowanie do Delain. Zaczęło się od pytania "a cóż to za zespół, że w metalowym świecie staje się coraz to popularniejszy?" Po przesłuchaniu kilku kawałków uznałam go za nic specjalnego, bo nie mieli czegoś super wyróżniającego ich z tłumu. Niestety się pomyliłam. Zaraz po koncercie Sabatonu, na którym ta holenderska grała support, nie mogłam podnieść szczęki z ziemi. Chrallotte Wessels - tak nazywa się wokalistka, która na żywo brzmi znakomicie, czysto, jest charyzmatyczna, wesoła i niesamowicie kobieca. Do tego świetnie pasuje do "świata", w którym Delain się znajduje. Tak, oni pną się w górę, są coraz lepsi i nie dziwię się, bo album, który chcę dziś przedstawić jest, moim zdaniem, ich najlepszym. Szczególnie instrumentalnie przypadł mi do gustu bardziej niż poprzednie.

Zagłębiając się w ich historię, można dowiedzieć się ciekawiej rzeczy. Mianowicie, że Delain został założony przez byłego pianistę Within Temptation (ich nowy album "Hydra" również powala) Martijna Westerholta, zaraz po nagraniu "Mother Earth". I tak oto w 2006 roku można było posłuchać pierwszego studyjnego albumu Delain "Lucidity", który oprócz klawiszowca i wokalistki współtworzony był przez Ronalda Landa i Ray'a van Lente'a na gitarze, Roba van der Loo na basie (swoją drogą, to teraz "przesiaduje" w Epice - wiedziałam, że skądś go znam xD) oraz na perkusji Sandera Zoera.


Na czwartym studyjnym albumie, czyli "The Human Contradiction" z premierą w 2014 roku, skład jest już lekko zmieniony, lecz muszę rzec, że znakomity. Ci ludzie stworzyli razem zgraną grupę, co słychać. Co tym razem zaserwowali?

Album ten rozpoczyna się od kawałka "Here Come The Vultures", który to bardzo lubię śpiewać, bo jedno z wielu, co można zarzucić temu albumowi, to melodyczność. Utwór wprowadza w mroczność i lekką tajemniczość. Powolnie z tej tajemniczości wyprowadza kolejna pozycja na albumie, czyli singlowe "Your Body Is A Beattleground", traktujące o narkotykach. Wchodzimy w głowę narkomana i słyszymy "KILL THE PAIN" z ust Marco Hietali, którego możecie kojarzyć z Nightwish. Ach, uwielbiam jego wokal! Porządne ryknięcia, ale miłe dla uszu. Ogólnie, piosenka ta jest bardzo żywa i doskonale sprawdza się na żywo. "Sturdust", to pierwsze co usłyszałam od Delain. Rzekłabym trochę popowe z początku i niekoniecznie wciągające, ale po kilku przesłuchaniach zyskało sobie moją sympatię. Mimo wszystko, zespół stać na coś o wiele lepszego i bardziej w stronę heavy. "My Masqurade" może się wielu słuchaczom nie podobać, ale od kiedy ja usłyszałam tę piosnkę, to po prostu ją ubóstwiam. Buduje stan odprężenia i zarazem nakłania by:
Take off your mask
And the world will see
The freak in you
The freak in me
Tonight we hide
From judging eyes.
Motywuje do działania i pokazania siebie takim, jakim się jest. Poza tym, cały album ma na tapecie inność, odrębność od innych. Dyskryminacja jest znana od zarania dziejów i dobrze, że ktoś stara się przekazać ludziom, aby szanować siebie i szanować innych, bo każdy ma prawo być sobą. Kolejny utwór na płycie, czyli "Tell Me, Mechanist" mówi o tym, że zmieniamy się z czasem (np. przez ludzi, zupełnie niepotrzebnie). Muzycznie to porządne uderzenie w wykonaniu tego holenderskiego zespołu. Jest mocniej, dzięki kolejnemu gościowi na albumie. Mianowicie George'owi Oosthoekowi, który zapodał odrobinę growlu. Żeby nie było smutno i nudno, w "Sing To Me" powraca Marco. Tym razem możemy posłuchać go trochę dłużej. Jednakże kawałek ten wydaje mi się mało urozmaicony, może przez krótki refren. Niestety nie jest to dzieło najwyższych lotów. Na szczęście po tym przychodzi "Army Of Dolls", które oprócz tego, że ma tekst adekwatny do tego, co się teraz dzieje, to ma przecudowne klawisze. Coś wspaniałego. Charlotte opowiedziała tutaj o kanonach "piękna", które próbujemy naśladować. Ludzie brną do określonego wyglądu, brakuje im własnego zdania, bo mass media mają nas w garści. Conform or be cast out jak to śpiewał Rush. Na uspokojenie mamy "Lullaby", czyli coś lekkiego, ale jeszcze nie balladowego. W tle słychać wystrzały, a Charlotte jak syrena, czaruje głosem. Niezwykle emocjonalny utwór i może doprowadzić nawet do płaczu (ale to już zależy od człowieka, bo w końcu każdy jest inny). Jako ostatnie coś tylko trochę szybszego, z chórem i na deser growlem od kobiety, czyli Alissy White-Gluz. Mowa o "The Tragedy of the Commons", czyli prawdziwej wisience na torcie. Żeby się o tym przekonać, trzeba posłuchać. Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z metalem symfonicznym i to w doskonałym wydaniu. Do tego ta przeciwwaga między ostrą Alissą i delikatną Charlotte. Lubię kontrasty, a tutaj to dostałam i jestem zachwycona.

Biorąc pod uwagę całość "The Human Contradiction", trzeba ująć temu albumowi za kilka nieciekawych kompozycji. Zdarzają się one zawsze, nawet najlepszym zespołom, ale jednak są i wcale nie cieszą. Niektórzy potrafią to przyćmić i słabe kawałki giną, a słuchacze mówią o płycie - zajebista! W przypadku Delain niekoniecznie to ma miejsce. Nie podbili też świata, ale zrobili kawał dobrej roboty. Widzę i słyszę, że są coraz lepsi i to jest w tym wszystkim piękne. Że można podążać za kimś i widzieć jak się wzbija. Wtedy samemu się nabiera motywacji. A jeszcze gdy zespół wypełnia twoje myśli wartościowymi tekstami...

Na koniec pragnę dodać, że  bądź co bądź, uwielbiam ten album. Będę darzyć go sentymentem jako ten, który pokazał mi Delain od najlepszej strony i już niedługo otworzy mnie przed jego jeszcze lepsza odsłoną.




Tytuł: The Human Contradicion
Autor: Delain
Gatunek: metal symfoniczny
Data wydania: 4 kwietnia 2014
Czas trwania: 42 min.
Lista utworów: 1. Here Come the Vultures; 2. Your Body Is a Battleground;3.  Stardust; 4. My Masquerade; 5. Tell Me, Mechanist; 6.Sing To Me; 7. Army of Dolls; 8. Lullaby; 9. The Tragedy of the Commons
Ocena: 7.5/10


Podobało się? Udostępnij:

16 komentarzy :

  1. Nigdy o nich nie słyszałam, ale ta piosenka po przesłuchaniu wydaje się być ok :)

    try-to-touch-the-clouds.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałam kiedyś słuchać, ale mi nie wyszło.

    http://the-rockferry.blog.onet.pl/ (zapraszam do mnie, piszę o muzyce)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam, ale może kiedyś skuszę się przesłuchać.

    Zapraszam do mnie:
    www.POUR-THE-MUSIC.blog.pl - internetowa gazeta o muzyce
    www.Rebelle-K.blog.pl - mój osobisty blog (recenzje piosenek, książek i inne)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna piosenka.Muszę się zagłębić bardziej w jej utworach ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam, ale piosenki faktycznie wpadają w ucho :P Są całkiem w moim klimacie :)

    Ostatnio moja przyjaciółka napisała recenzję Zelli Day na naszym wspólnym blogu. Może cię zainteresuje? Nie jest to może taki gatunek muzyki, ale da się przekonać do tamtej wokalistki ;P Zapraszam do siebie: http://threecatsproject.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowa recenzja na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jako tak nie słyszałam o nich, ale włączyłam sobie na yt ich jeden kawałek. Powiem szczerze, że muzyka jest świetna. :)
    Paczix Blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę bardziej "wgłębić się" w zespół, dziękuję za natchnienie ;D
    http://przyladekmojegostylu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Zaszczytem jest dla mnie, że wzbudziłam w Tobie ciekawość.

      Usuń
  9. Nigdy zbytnio nie interesowałam się tym zespołem ale znam wspomniane przez ciebie Nightwish (uwielbiam ich piosenki "Nemo" i "Amaranth") oraz Within Temptation. Powiedz, czy interesujesz się zespołem Muse? Osobiście uwielbiam ich! Z ich nowego albumu "Drones", nie mogę przestać słuchać "Dead Inside" oraz "The Handler" <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Muse, to nie zagłębiałam się jakoś w ich twórczość. Ale skoro już drugi raz dzisiaj o nich słyszę, to chyba coś jest na rzeczy, więc muszę się za nich wziąć :)

      Usuń
  10. Jest to kolejna grupa zaliczana do mojego "skromnego" grona ulubionych ;)
    a ten album jest genialny, chyba najlepszy w ich dotychczasowej karierze

    OdpowiedzUsuń
  11. Po prostu ich ubóstwiam :) No dobra, głównie Charlotte :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśleć, że na początku byłam na "nie"... :)

      Usuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka