James Patterson, Gabriele Charbonnet - Czarownica

fot.: merlin.pl
Ostatnimi czasy przeczytałam kilka książek, które zabierają nas w przyszłość, ale postanowiłam skupić się na "Czarownicy" autorstwa Jamesa Pattersona oraz Gabrielle Charbonnet. Zainteresowało mnie to, że jest tutaj dwóch twórców. Uznałam, że to może być ciekawe ze względu na własne doświadczenie, czyli przygody Pana Banana (które tworzę z Pauliną). Niestety albo stety takie zabiegi mają to do siebie, że następują szybkie zwroty akcji i nie wszystko jest dociągnięte przez drugiego pisarza. W tej książce to zauważyłam i jakoś nie zachęcała mnie do dalszego czytania. 

W przygodach Banana mamy narratora trzecioosobowego, natomiast w "Czarownicy" jest to pierwszoosobowy. Może dlatego trochę denerwowały mnie pewne niedopowiedzenia i byłam tak nieświadoma, a nawet bardziej, jak bohaterowie. Osobiście nie lubię czegoś takiego, tzn. nie zawsze (wszystko zależy). Wspomnianymi bohaterami jest rodzeństwo - Whit i jego młodsza siostra Wisty. No właśnie, jest ich dwoje, a tytuł głosi "Czarownica" - ona, jedna. Podczas gdy oryginalny tytuł brzmi "Witch and Wizard", czyli "Czarownica i Czarodziej". Dodatkowo, po zapoznaniu się z treścią, stwierdzam, że zarówno Wisty jak i jej brat Whit Wszechdobry, mają jednakowy wkład w akcje. Dopiero tytuł całej serii ("Czarodzieje") może powiedzieć nam więcej o głównych postaciach.

W "Czarownicy" możemy spotkać się z bardzo krótkimi rozdziałami. Takie dodawanie dynamizmu jest charakterystyczne dla Pattersona - czołowego zresztą amerykańskiego pisarza. Jednakże wolę trochę dłuższe rozdziały. Ogólnie zauważyłam, że wolę monotoniczne, ciągnące się utwory. Oczywiście bez przesady. Wolno, wolno, ale efekt ma być wow - jak w "Zwiadowcach". 

Chciałabym też wspomnieć o wydaniu książki w sensie technicznym. Jestem pozytywnie zaskoczona tym jak porządnie wygląda (P.S. "zboczenie zawodowe" xD) - twarda okładka, obwoluta i estetyczna okładka. Wydawało mi się, że w tych czasach to się rzadko zdarza. Wszystko produkuje się masowo i jak najtaniej. Oszczędzili trochę na papierze, ale i tak jest lepiej niż zazwyczaj. Także to na plus.

Przechodząc chyba do najważniejszej części, czyli fabuły, muszę przyznać, że zamysł mi się podoba. W ustroju zwanym Nowym Ładem rządzi Ten Który Jest Jedyny. Towarzyszą temu restrykcyjne zasady i łapanie małych dzieci, bo one są przecież niebezpieczne. Przedstawiając to jaśniej: nie wolno czytać "Sagi Zmrok", bo "sławi potajemną "miłość: między ludźmi a nieludźmi oraz istniejące dawniej sekty oddające cześć nieludzkim istotom" i tak dalej. Ogólnie wszystko kontroluje państwo, nawet sposób spędzania wolnego czasu. Kto łamie zasady, ten dostaje karę za swoje przewinienia. Nieświadomie Whit i Wisty też łamią te zasady, skoro strażnicy zamykają ich w więzieniu. Siedemnastolatka i piętnastolatkę, którzy mają zostać straceniu, gdy osiągną pełnoletność. Przerażone nie wiedzą co się dzieje. Potem okazuje się, że chodzi o czary.  O to, iż te dzieci mają nadzwyczajne zdolności i mogą zagrozić przyszłości "wspaniałego" Nowego Ładu (skojarzyło mi się z "nowym Wspaniałym Światem" Huxley'a*). 

Biedny Whit dowiaduje się okropnych rzeczy o swojej zaginionej niedawno ukochanej. Wisty odrywa zupełnie nowe perspektywy i możliwości. Dzieje się to tak szybko, że nawet ja nie zdążam przyjąć tego do świadomości. Jest tutaj motyw wojny i wychudzone dzieci - niczym obraz z getta. Plus kontynuacja magicznego wątku, czyli przepowiadania dotycząca rodzeństwa Wszechdobrych. Odczucia co do tego mam mieszane, ale książka poszerzyła moje słownictwo o kilka przydatnych słów. 

Jednym się ta książka nie spodoba, drudzy ją pokochają - jak to w życiu. Ja jestem bardziej w stronę tej pierwszej opcji, ale to nie znaczy, że książka jest zła. Po prostu tym razem czarownice nie zabrały mnie w ich typowy świat, który sobie najczęściej wyobrażamy. Wydaje mi się, że gdyby nie estetyczna forma "Czarownicy", to odstawiłabym tę książkę w połowie, jak drugą część o Grey'u. Jednakże dobrnęłam do końca i nawet kilka akcji przykuło moją uwagę. 

Ocena: 4/10

*Tak sobie czytam i dowiaduję się, że możemy spodziewać się serialu na podstawie "Nowego Wspaniałego Świata". Zekranizowaniem tej kultowej powieści ma zająć się... Steven Spilberg! Tak, ten od Indiany Jonesa i Parku Jurajskiego. http://www.filmweb.pl/news/Steven+Spielberg+zwiedzi+%22Nowy,+wspania%C5%82y+%C5%9Bwiat%22-111260

Podobało się? Udostępnij:

6 komentarzy :

  1. Moja córcia taka zdolna.
    Bardzo mi sie podoba Twa wypowiedz na temat tej ksiazki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się to, jak piszesz, książka chyba nie należy do tych, po które mam ochotę sięgnąć, ale cóż.

    dianabookgeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się to, jak piszesz, książka chyba nie należy do tych, po które mam ochotę sięgnąć, ale cóż.

    dianabookgeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Może się na nią skuszę. :)
    http://somesty.blogspot.com/ Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna książka,czytam już 2 część

    http://skucinskaemilia.blog.pl/niedlaczadu/

    OdpowiedzUsuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka