John Flangan - Drużyna: Wyrzutki

fot.: poszkole.pl
Dziś chciałam się skupić na książce Johna Falanagana, którą niedawno czytałam i byłam jej bardzo ciekawa, po zapoznaniu się z serią „Zwiadowcy" tego autora. Ten australijski pisarz podbił moje serce i jak na razie, jest moim ulubionym. A napiszę o pierwszej części jego kolejnej serii „Drużyna”o tytule „Wyrzutki”.

Opowiada o chłopcu o imieniu Hal, który jest mieszkańcem Skandii. Jego ojciec zginął podczas wyprawy i powierzył rolę opieki na synem i żoną araluenką swojemu przyjacielowi ,Thornowi. Chłopiec nie ma łatwego życia. Ma jednego przyjaciela, a wszyscy pozostali za nim nie przepadają ze względu na jego matkę, która pochodzi z Araluenu. Nie uznają go za prawdziwego Skandianina. Mimo wszystko dobrze sobie radzi. Jest jakby małym wynalazcą. Lubi konstruować nowe rzeczy. Docenia to Thorn i życzy Halowi jak najlepiej. Zaczyna uczyć go walki. Chłopiec przypada do gustu nawet samemu oberjalowi, po zobaczeniu łodzi Hala z nietypowym, bo trójkątnym żaglem.

Młodzi  Skandianie zostają rozdzielani na grupy i rozpoczynają naukę żeglarstwa, walki, taktyki z dala od domu. Podczas podziału chłopcy wybierają przywódców. Tym razem miało być ich trzech. Wybrano dwóch, którzy nie byli zaskoczeniem, ale kiedy zgłoszono Hala, rozpoczęły się wyzwiska i sprzeciwy. Cóż, dwaj kapitanowie wybrali ludzi do drużyny, a pozostałe wyrzutki, miały tworzyć trzecią, w której m.in. był Hal Mikkelson.  I ta z pozoru najsłabsza grupa, nazwana Czaplą od statku Hala, potrafiła wykorzystywać swój spryt i zadziwiała nauczycieli. Wcale nie okazali się najgorsi, ale kiedy z winy drużyny Czapli ukradziono największy skarb Skandii, Hal czuł się okropnie. I wiedział, co musi zrobić.

„Wyrzutki” nie są złą, ani dobrą książką. Na początku nie czułam zbyt dużej ochoty kontynuacji, ale dochodząc do końca, wiem, że muszę zagłębić się w tę historię i przejść  do kolejnej części. Z nadzieją, że tym razem nie będę się mogła od niej oderwać. Ba! Na pewno tak będzie, bo dopiero teraz zacznie się akcja. To było tak jakby wprowadzenie, aby poznać bohatera. Do tego jak była mała wzmianka o Willu ze „Zwiadowców” (chociaż wcale nie wymieniono jego imienia), to serce mi mocniej zabiło. Nie pytajcie dlaczego, bo Wam powiem. „Zwiadowcy”... ale powiem jak będzie o tym post.

Podsumowując, nie jestem zawiedziona pierwszą częścią, bo wiem, że druga mi to zrekompensuje. Autor zostawia czytelnika w niepewności z podstawowym pytaniem - co dalej? Ciekawość mnie  zżera.

Ocena: 5/10

Podobało się? Udostępnij:

3 komentarze :

  1. Aż nabrałam ochoty ponownie przeczytać "Zwiadowców"... Jednakże... Odsunęłaś mnie od tego pomysłu i tym razem sięgnę po "Drużynę". Zaciekawiłaś mnie tą książką. Życzę, abyś dalej tak pisała ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. No to ja czekam na GONE poprzypominam sobie. Świetnie piszesz zazddo ;-;

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli lubisz takie klimaty to polecam Grę o Tron. To moja ukochana książka :)

    OdpowiedzUsuń

Melomol © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka